Pierwsze koty za płoty, czyli trenażer i test 30′

with 2 komentarze

Po trwających 2 tygodnie kłopotach z uruchomieniem trenażera, nadszedł sądny dzień, który nie mógł się już dłużej odwlekać w czasie. Po zapoznaniu się z moim nowym miejscem pracy (nad sobą), ustawiłam widoczne gadżety i jak Bóg treningu przykazał, zrobiłam 10 minutową rozgrzewkę. Jest to pierwsza od listopada jazda na rowerze dłuższa niż 5 minut, więc co niektóre części ciała trochę strajkowały :D

Obrazek

O tym, jak jazda na trenażerze potrafi wytopić z człowieka siódme poty, chyba wie każdy, a jak ktoś nie wie, to niech się wybierze na siłownię na rowerek stacjonarny ;-) Tam, nie dość, że siódme poty to i zad boli jak by się łopatą weń dostało :D

Miałam kryzys, i pomyśleć, że to było łącznie ok 50 minut na trenażerze, ale gapiłam się w kadencję i jej pilnowałam, ale ta piosenka dała mi takiego kopa, że kadencja przestała się liczyć, szło jak z automatu!

ObrazekNa koniec suche fakty:

  • czas trwania testu – 30 minut
  • Intensywność podczas całego wysiłku – 168 bpm
  • intensywność pierwszych 10 minut 151 bpm
  • intensywność od 10 do 30 minuty wysiłku 175 bpm

Obrazek

Co miał na celu test 30 minutowy ?

Dla niezorientowanych (są tu tacy jeszcze?) test ten ma określić w przybliżeniu tętno na progu mleczanowym („LT”. Joe Friel – „Trening z pulsometrem”) z 20 minut intensywnej jazdy na maksa (pierwsze 10min to jazda nieco spokojniejsza według zalecenia autora) i u mnie na pierwszym teście było to 175 bpm.

Na podstawie tego tętna mogę określić tętna w poszczególnych strefach treningowych:

  1. strefa: <144 bpm – aktywna regeneracja
  2. strefa: 144-156 bpm – próg tlenowy
  3. strefa: 157-163 bpm – tempo
  4. strefa: 164-174 bpm – subpróg mleczanowy
  5. strefa „a”: 175-178 bpm – próg mleczanowy
  6. strefa 5 „b”: 179-184 bpm – wydolność tlenowa
  7. strefa 5 „c”: +185 bpm – wydolność beztlenowa (anaerobowa)

Teraz tylko pozostaje wysnuć resztę wniosków i ułożyć plan treningowy na najbliższy okres :)

Podzielcie się ze mną jakimiś spostrzeżeniami, może i mam miotłę, ale doprawdy – nie gryzę!

Baba na rowerze.

p.s.

potajemnie mogę dodać, że nie dałam z siebie wszystkiego, bo nie mogłam trafić z całą energią na dokładnie 30 minut ;-)