Powrót do rzeczywistości :-)

67 Przeczytano

10 dni na uczelni minęło tak jak się tego spodziewałam, czyli szybko. Jak zwykle powrotny plecak ważył dużo więcej, choć część zawartości została wchłonięta i wydalona.

Wyjaśnijcie mi ten fenomen?

Szkoda marnotrawić więcej cennego czasu, wiosna tuż, tuż !

Z zapisków uczelnianych Baby:
1. Nienawidzę biegać x 1 000 000 0! – przebieżka po indeksy w butach do lekkiej turystyki dawała się we znaki przez 3-4 kolejne dni (urazowe kolano) – stąd wiem, że duże przeciążenia stawów kolanowych u mnie odpadają.

2. Odstawiam chleb na 20 dni dla detoksu! Chleb, bułki i inne przetwory czy dania na chlebie są łatwe do przygotowania, zwłaszcza przy tak zapełnionym dniu jak na uczelni. Pochłaniałam go więc ogromne ilości.

Efekt – boję się wejść na wagę celem kontroli -_-‚ Wejdę na nią może dopiero w piątek ;-)

Po powrocie, krótkiej drzemce – w myśl zasady im więcej rzeczy na głowie zaplanowanych, tym większa szansa realizacji zadań – postanowiłam zasiąść na fotelu Szefowej i naszkicować plan na najbliższy tydzień.

Obrazek

Oprócz treningu swoje miejsce znalazły również przyziemne rzeczy, w skrócie powiem: mniejsze obowiązki , większe obowiązki (trening i praca magisterska), średnie obowiązki (związane z pracą i nie tylko).

Nie powiem, suche asfalty kuszą do wyciągnięcia roweru – ale  t a j e m n i c z e  zniknięcie środków pielęgnująco-smarujących do roweru skutecznie mnie przed tym powstrzymują.

Poczekam na nową wypłatę i wtedy wyciągnę rower ;-)

Pozdrawiam i trzymam kciuki za siebie i za Was!

Baba na rowerze.