Test i recenzja bezprzewodowego licznika rowerowego KROSS-VETTA V100 HR WL2X

with 1 komentarz

Licznik amerykańskiego producenta można kupić sygnowany przez Polską markę rowerową KROSS, fabrycznie jednak niczym się nie różni, naniesiono jedynie mały nadruk z logo Krossa.

Zestaw zawiera komputerek „pokładowy”, bezprzewodowe czujniki prędkości, kadencji oraz pulsu. Producent załącza również komplet zipów oraz pasków i podkładek do mocowania, instrukcję skróconą oraz instrukcję na płycie CD.

Za dystrybutorem podam właściwości sprzętu:

-Prędkość aktualna/średnia/maksymalna
-Kadencja aktualna/średnia/maksymalna
-Porównanie prędkości
-Dystans wycieczki/średni/całkowity
-Czas jazdy
-Czas całkowity
-Alarm dźwiękowy i wizualny
-Puls aktualny/średni/maksymalny
-Procentowy wskaźnik maksymalnej wartości pulsu
-Programowanie górnego/dolnego limitu zakresu pracy serca podczas treningu
-Mierzenie czasu w/poza ustalonym limitem zakresu pracy serca
-Tryb zegara 12/24
-Stoper
-Pamięć osiągów chwilowych
-Alarm niskiego stanu baterii licznika
-Alarm niskiego stanu baterii sensorów
-Pamięć 2 ustawień koła
-Stan uśpienia
-Dźwiękowa synchronizacja czujnika

A teraz czas na moją subiektywną ocenę tego licznika.

Wygląd

Licznik ten nie zaliczę do grona najsmuklejszych, a wygląd też nie zapadnie w pamięć jakoś szczególnie. Właściwie to kupiłam go z dwóch powodów: opcji pulsometru oraz wcześniej wspomnianego logo, które idealnie pasuje do mojego górala ;-)


Przód

klips uwalniający

 

Na komputerku są trzy przyciski, które mają ułatwić obsługę. Ja do dziś nie mogę zapamiętać wszystkich sekwencji ;-) Na drugim zdjęciu widać przycisk szybkiego odpinania licznika, a pasek mocujący podkładkę podobny jest do tych stosowanych w licznikach CATEYE.

zip z pokrętłem regulacyjnym wyświetlacz

Widoczność jest dobra, nie ma podświetlenia, czego akurat specjalnie nie odczułam jak dotąd, ponieważ nie jeżdżę po nocy i uważam to za zbędny gadżet pochłaniający zasoby baterii.

Czujniki są bezprzewodowe i OGROMNE. Na cienkich widełkach szosy bardzo się wyróżniają swoim rozmiarem, ale muszę przyznać że są dość odporne na przekręcania, przemakanie i są dość solidne.

czujnik kadencji

czujnik prędkości i mikromagnes

Natomiast magnesik (!!!) do czujnika prędkości jest wielkości miniaturowej i łapie zasięg tylko na szosówce z powodu wąskich widełek, w rowerze górskim byłam zmuszona zainwestować w znacznie większy magnes SIGMY, żeby móc odczytać wartości… magnes jest sprawą konieczną do przeprojektowania.

Pasek pulsometru wyglądem niczym się nie różni od innych. Krawędzie czujników są lekko pod kątem do góry, dzięki czemu pasek na plecach jest wyżej od części z przodu, co jest przydatne zwłaszcza dla jeżdżących Pań ;-)

opaska pulsu

Paski są ponoć w różnych rozmiarach, do mnie trafił w rozmiarze M, myślę nad jego skróceniem do rozmiaru S. Ogólnie nie mam się do czego przyczepić, nic nie uwiera, a wartości pulsu są przesyłane nawet gdy opaska spadnie na brzuch (raz mi się tak obluzował pasek). Natomiast, wystarczy się oddalić na około 3 metry od roweru i przerywa się łączność z licznikiem.

Wygoda użytkowania

Na pierwszy rzut pójdzie brak autostartu licznika. Na początku posiadania licznika zapominałam wcisnąć jakikolwiek przycisk, żeby go uruchomić stąd na wycieczce rowerowej zdarzały się luki nawet do 5 km trasy !

Kolejną rzeczą in minus jest brak dwóch podkładek pod licznik w zestawie (a faktycznie używam opcji pamięci dwóch kół szosa/mtb) i ciągłe przenoszenie licznika (nie wspomnę o czujnikach…) sprawiło, że mechanizm (zip na „korbkę”) się może nie wytarł ale nie działa już jak nowy. Skoro nie dodają tego w zestawie, mogliby chociaż umożliwić jego bezproblemowe kupienie (obecnie można zamówić w Stanach za kilka $).

Szybkość wskazywania danych jest szybka, puls – wystarczy założyć pasek na klatkę piersiową i dosłownie kilka sekund wystarcza na wyświetlenie ich na wyświetlaczu (podczas gdy pulsometrowi „naręcznemu”  zajmuje to 20-40 sek), po wybudzeniu z drzemki prędkość wskazywana jest natychmiast a kadencja po kilku obrotach.

W trakcie jazdy można sobie wybrać kilka trybów wyświetlania:

dystans/prędkość aktualna/puls

– prędkość aktualna/kadencja/puls

– puls/strefa % pulsu/prędkość aktualna

– średnia prędkość/aktualna prędkość/puls

– godzina/dystans/puls

Jak widać, zawsze i wszędzie widać wskazania pulsu, ja osobiście najczęściej korzystam ze wskazania prędkości aktualnej/kadencji/pulsu na szosie, na mtb rezygnuję z czujnika kadencji i wybieram opcję puls/strefa % pulsu/prędkość aktualna.

Wartości potrzebne do pulsometru ustawia się zaraz po włożeniu baterii do licznika (wiek, płeć, HRmax, HRmin), więc wystarczy zrobić to raz.

Dla leniwych i idących na łatwiznę wskazania % stref pulsu pozwoli szybko oszacować na jakim progu aktualnie kręcimy.

 

Dystans jest dla mnie rzeczą nieodgadnioną po dziś dzień – zostało to strasznie ułomnie rozwiązane – na głównym wyświetlaczu widać tylko przebyte kilometry, nie ma opcji widzieć ogółem i dzienne przebycie kilometrów. Więc zostają dwa wyjścia – albo przed każdym wyjazdem zerować dystans (znikają wówczas czasy stref pulsu oraz prędkości max czy średnie) albo bawić się w matematyka i zapamiętać na ilu kilometrach skończyliśmy i później odjąć sobie na zakończenie wycieczki/treningu. Jest to trochę uciążliwe…

Całkowity dystans nie znika jednak z licznika, można go sobie sprawdzić w wejściu w ustawienia (przynajmniej tak jest napisane w instrukcji, ja skasuję wartości wykręcone na trenażerze wraz z rozpoczęciem jazdy na powietrzu).

 

Przydatne są dwie rzeczy – odliczanie czasu do przeglądu/serwisu, który sobie sami określamy – ja dałam 300km, oraz wskaźnik czasu jaki spędziliśmy w danej strefie pulsu. Ta druga opcja niby rzecz oczywista, jednak w tym roku jako, że mam pulsometr w zegarku jak i w liczniku, jednostkowe wartości będę miała z tego pierwszego, a drugie z całego sezonu od wiosny do jesieni na liczniku. Zobaczę w jakiej strefie się najbardziej męczyłam :-)

Do tej pory wykręciłam na tym liczniku ok 1500km, przeżył deszcze, wycieczki w Gorce, kąpiele błotne i te czyszczące, czujniki pół zimy spędziły w ujemnych temperaturach ale nie zauważyłam spadku wydajności baterii, wszystko działa zgodnie, spokojnie przejadę jeszcze jeden sezon.

Co przemawia za kupnem licznika VETTA V100 HR W2LX?

Gdy kupowałam ten licznik przemawiała za nim cena (udało mi się wyhaczyć za 2/3 ceny), był znacznie tańszy od chociażby Sigmy BC 1909, w obecnej chwili cena Vetty i Sigmy to róznica ok 20-30zł (Vetta-Kross 344.99zł, Sigma 369zł).

Porównać faktycznie obydwa liczniki jest mi ciężko, gdyż nie miałam do czynienia z Sigmą czy innymi licznikami.

Mimo denerwujących cech (brak autostartu oraz wskazania do dziennych km) jestem zadowolona z bezawaryjności sprzętu.