okulary, wiatr w twarz i trasa „check”

with Brak komentarzy

Dzisiaj miałam ochotę trochę popedałować. Kolejny raz wybrałam szosę, bo po przeprowadzce nie znam jakichś ścieżek, w które można by się zapuścić, a na błądzenie nie mam teraz czasu (praca, sesja i rower).

Żeby nie było nudno, bo wiedziałam, że stronę, w którą zamierzałam jechać jest płaska, ustawiłam sobie trasę w endomondo.

Endomondo używam już od dwóch lat, najpierw podstawową wersję, później zmieniłam na PRO. W sumie bez czujnika tętna na bluetooth to takie trochę wywalanie pieniędzy w błoto.

A przynajmniej tak mi się wydawało.

Otóż, w wersji PRO (płatnej, kupiłam na PROmocji) można się ścigać z samym sobą, tudzież czyimiś trasami (dodatkowe opcje to m.in. pobijanie własnych rekordów). Zrobiłam sobie więc traskę liczącą ~22km i postanowiłam ją przejechać ile fabryka dała.

check

W pełnym (tak mi się wydawało) rynsztunku wyruszyłam w trasę i po odjechaniu 2km przypomniało mi się, że nie wzięłam okularów.

To był błąd.

Uważam, że na rowerze wolę jechać bez kasku*, ale w okularach. Pył z ciężarówek sprawdzał moje biedne oczy, światła jak na złość świeciły na czerwono i tu drugie spostrzeżenie – zmodyfikować trasę tak, żeby jazda zaczynała się od drogi mało uczęszczanej, czyli po opuszczeniu zgiełku miasta – sam przejazd po mieście kosztował mnie ok 15min. Widać to na wykresie z pulsometru, gdzie wyraźnie zaznaczyłam „okrążenie” po wjechaniu do Ludźmierza. Zapomniałam za to wcisnąć kolejne okrążenie po powrocie do Nowego Targu. (skleroza, you know)

pulsometr

Sama jazda – nic specjalnego, rozkręcenie nogi na majówkę, w niedzielę może pojeżdżę dłużej :-)

Spotkałam dwóch, jak to ujął Szymonbike „spalaczy” – dziewuchę, co już jest taka „pro”, że jej oczy zjadło i nie widziała mojego pozdrawiającego gestu. Oraz faceta, co na pół kilometra przed wyminięciem mnie wbił wzrok w poszukiwaniu gwoździ na asfalcie.

:D

Ach ta różnorodna społeczność kolarska ;-)

Na koniec mała ankieta, w której zapytam Was o Wasze urządzenia pomiarowe :-)

Pozdrawiam,

Baba na rowerze.

 

*bez kasku do czasu, gdy zaczęłam jeździć w spd :P