Babskim okiem, czyli test KROSS Earth 2.0

with 9 komentarzy

Minęło już sporo czasu, odkąd wylądował u mnie Ziemianin z Przasnyskiej ziemi…

Wrażenie pierwsze – choć nie lubię tego połączenia kolorów, obiektyw mojego aparatu go kocha.

Baba na rowerze
Kross Earth 2.0 w pełnej okazałości

Wygląd, rzecz nie nadająca się absolutnie do dyskusji, mnie się podoba, zwłaszcza to typowe dla fulli gięcie ramy. Uwielbiam, niezależnie od marki. Mogę podziwiać godzinami.

Kross Earth 2.0
Kross Earth 2.0

Specyfikacja, odsyłam do strony producenta [klik] co się tu będę produkować z przepisywaniem. Jedyne, co mogę napisać tak z grubsza, to przerzutka tylna Deore XT, manetki i przednia przerzutka oraz hamulce SLX, koła eastona i amortyzatory FOX’a.

Pierwsza jazda.
1. Ale szeroka kierownica. ZA SZEROKA! Ratunkuuuu…! (i pojechałam w dół…) – 72cm kiera po przesiadce z wąskiej (63cm) daje śmieszne wrażenie drobiazgowości, wręcz dokładności aptekarskiej w czasie jazdy, zwłaszcza pod górkę, gdy prędkość jest niska i ze zmęczenia się kiwam na boki.

Kierownica - wszystko prosto od Toma Ritchey'a
Kierownica – wszystko prosto od Toma Ritchey’a


Czemu ta kierownica w moim Szaraczku jest taka wąska!? Przecież to nie idzie jechać! (Taka oto była moja reakcja na przesiadkę na „własne”. ;-) )

A tak serio, świetne czucie roweru, zwłaszcza gdy potrzeba trochę manewrów wykonywać przy wolnym zjeździe. Na ulicy łatwo zaczepić kogoś przypadkiem ;-)

2. Pozycja zajęta za kokpitem – nie ulega wątpliwości, do czego ten rower został stworzony. Wyciągnięta pozycja bikera, szeroka kiera i efektywny napęd – dobra maszyna do ścigania.
Nie wiem jaki jest rozstaw osi, ale od mojej A7 Earth był znacznie dłuższy, można było mieć wrażenie, że to 29″.
Dla laików – wyciągnięta sylwetka rowerzysty dobra jest z dwóch względów – podjazdów i zjazdów. Tak naprawdę, w trakcie zjazdów wychylałam się za siodełko z zasady. Nie musiałam, bo czucie roweru i trakcja była rewelacyjna.

Malowanie robi wrażenie... modne napisy na spodzie ramy. Mnie się podoba.
Malowanie robi wrażenie… modne napisy na spodzie ramy. Mnie się podoba.

3. Zawieszenie… Cud, miód i orzeszki. Rewelacja. Dupsko nie boli, ręce nie drętwieją, oczy łzawią przez okulary (na skutek prędkości) a twarz zniekształcona przez szeroki uśmiech na twarzy. Jedyny mankament – brak manetki do amortyzacji na kierownicy. W pierwszej wersji CTD w damperze wajha zmieniająca jego sposób tłumienia znajduje się w arcyniewygodnym miejscu . Na 2014 rok FOX to zmienił.

Widoczna, bo niebieska wajha do zmiany tłumienia dampera
Widoczna, bo niebieska wajha do zmiany tłumienia dampera

No i wiadomo, marka sama w sobie, znana nawet największym laikom na świecie (czyt.mojej siostrze). A było to tak:
Podjezdżam na Ziemianinie do siostry a ona na widok naklejki na goleniach rzecze:
– „dlaczego masz naklejki Foxa na ramie ?”
– ” eee no jak to dlaczego? Bo to jest marka amortyzatorów jednych z najlepszych amortyzatorów ever?”
– „amortyzatorów? Ale przecież oni robią ubrania…”
Po małym zawiasie typu „kopara ” przyznałam jej rację ;)

Wiem, że wielu z Was czeka na moją opinię odnośnie podjeżdżania. Nie wiem, może to moja waga, ale przy zablokowaniu dampera (tryb C), nawet przy mocnym pedałowaniu (zwłaszcza na Turbacz, lub stromizny +10%) czy to siedząc, czy na stojaka nie dało się odczuć bujania. W końcu skok wynosi „tylko” 100mm i jest to rower do ściągania się w maratonach, nie do jazdy jak robi to Danny McAskill ;-)

A zjazdy… a zjazdy, dla osoby na co dzień tłukącej tyłek na sztywniaku i szosie na Earth’cie i foxach ustawionych na „D” dla mnie były poezją, epicką jazdą w dół, gdzie prędkość hamowana była przez brak umiejętności technicznych i blokady w głowie… Niby 100mm, ale jeśli nie wpakujemy się na trasę najeżoną „telewizorami” czy dziurami, jazda po wertepach jest naprawdę przyjemna :-) (Chociaż… Remik udowadnia ostatnio Endurowcom na HT wielkie rzeczy…)

Jeśli chodzi o zmianę trybów w amortyzatorze, z przodu jest łatwiejszy dostęp, w chwili, gdy mamy mnóstwo czasu, a tempo jest raczej wolne – nie przeszkadza brak manetki. Gorzej ma się sprawa, gdy potrzeba zmienić z „C” na „T/D”…

Zmiana trybu tłumienia w amortyzatorze - przód
Zmiana trybu tłumienia w amortyzatorze – przód

4. Hamulce – niby SLX ale dla mnie rewelacja :-) Klamki lubią tylko jeden palec i muszę przyznać, że to w zupełności wystarczy. Siła hamowania jest na tyle duża, że pozwala na bardziej agresywną jazdę, bo wiem, że gdy zajdzie potrzeba, szybko zniweluję prędkość osiągniętą na zjeździe. Nie udało mi się ich przegrzać (może to i dobrze, bo nie wiedziałabym co z tym fantem zrobić ;-) ).

Manetka hamulca SLX - kolor malowania daje mylne wrażenie, co do zastosowanego materiału
Manetka hamulca SLX – kolor malowania daje mylne wrażenie, co do zastosowanego materiału
Hamulec tylni
Hamulec tylni

 

Najważniejsze elementy zostały opisane, teraz pora na drobniejsze.
– chwyty – zrobione z pianki, dobrze się trzyma w rękawicach i gołymi dłońmi, jednak ich profilowanie, czyli wybrzuszenie zupełnie nie odpowiadało moim wąskim dłoniom. Gripy są (za?) szerokie, mnie zawsze zostawało na zewnątrz ok 1,5cm miejsca.

– biegi – manetki SLX i przerzutka tylna XT zapewniały precyzyjne działanie napędu, nie zdarzyło mi się żadne „zawieszenie” czy przeskok. Jednak same manetki działały ciężko/twardo w porównaniu do tych, które mam w swoim rowerze, gdzie do zmiany biegów na kciuku używam ok 1/2mniej siły

Przerzutka tylna Deore XT
Przerzutka tylna Deore XT

– koła, za wiele nie powiem, bo się nie znam :-) jednak opony model Rocket Ron Evo 2013 zdają się być naprawdę lepszą wersją 2012. Klocki są gęściej rozmieszczone i z twardszej (?) gumy.

Koła na obręczach Easton, opony Schwalbe Rocket Ron evo
Koła na obręczach Easton, opony Schwalbe Rocket Ron evo

– siodełko Fizik – niezbyt wygodne jak dla mnie :-) bez pampersa to dla mnie oznaczało WBD* (skrót rozwińcie sobie sami he he he ;-))

– kierownica i mostek Ritchey components – jestem fanką giętych kierownic, dlatego wizualnie ta zastosowana w Ziemianinie zupełnie mi nie odpowiada, tym bardziej, że to full, jednak są to komponenty z wyższej półki więc in plus

– RVS… Działa ;-)

RVS, ubłocony, po akcji w błocie :-)
RVS, ubłocony, po akcji w błocie :-)

Na koniec dodam, że z bólem serca rozstaję się z Ziemianinem, gdyż był on namiastką mojego rowerowego marzenia o posiadaniu ich w liczbie 3, każdy do czego innego ;-)

IMG-20130615-00560
Po podboju Turbacza :D

Za sterami Krossa Eartha spędziłam kilkadziesiąt naprawdę pełnych wrażeń godzin, ale to nie mnogość kilometrów sprawiała, że coraz lepiej się z nim dogadywałam, a różnorodność terenu w jakim dane mi jest żyć na co dzień, dzięki czemu miałam możliwość jechać tam, gdzie aktualne samopoczucie mnie zawiozło. To ukształtowanie terenu pozwoliło mi sprawdzić rower pod kątem niezawodności, bezobsługowości i przyjemności z jazdy.

IMG-20130615-00555
Górki m.in. Turbacz nie robiły na nas większego wrażenia ;-)

Prawdą jest, że wysokiej klasy osprzęt naprawdę gwarantuje zupełnie inną, lepszą jazdę na rowerze, kto spróbował, ten wie!

Ocena na koniec, może niezbyt obiektywna, bo jest to mój pierwszy test na skalę krajową roweru takiej klasy. Na 10pkt Kross Earth 2.0 otrzmuje ode mnie 9pkt. Ten -1pkt jest za profilowane chwyty, ciężko klikającą manetkę oraz… wagę. Jak na sprzęt tej klasy blisko 14kg to trochę dużo, zawsze można „uszczknąć” kilogram mniej :-)

Jeśli tylko swędzi Cię portfel a właśnie rozglądasz się za fullem do maratonów czy górskich wędrówek, śmiało mogę polecić Ci ten Polski produkt do wzięcia pod uwagę.

Podsumowując rzeknę… dobra robota chłopaki!

Baba na rowerze.

*Wielki Ból Dupska ;-)