Zwiedzanie okolicznych pagórek

170 Przeczytano

Dzisiaj Baba postanowiła przypomnieć nogom co to wysiłek. Jak na złość zawsze w dołku formy wybieram najtrudniejsze trasy, ja chyba po prostu lubię się zarzynać :-)

Widoczek z Maruszyny
Widoczek z Maruszyny

W lewo widok na wioskę albo Skrzypne albo Sierockie. Standardowo widoki u nas są ładne, służą po to, żebyście Wy, mieszkający na nizinach nam ich zazdrościli i wzdychali 11 miesięcy w roku do wspomnień z wakacji / weekendów.

Widok na Babią
Widok na Babią

W prawo zaś widok na Babią Górę i pasmo Gorc. No cóż, pogoda mnie dziś nie rozpieszczała, niby było 20 st C, ale gdybym nie ubrała rękawków, to chyba tu bym skończyła dzisiejszą podróż…

Z daleka górka wydaje się być ogromna...
Z daleka górka wydaje się być ogromna…

…a w rzeczywistości nie było więcej niż 13% i tętno w okolicach 180 ud/ min. Łatwizna.

Mućka
Mućka

Mućka mieląc trawę w pysku patrzyła na coś małego zasapanego na czymś dziwnym, co ludzie zwą rowerem. A w tle za Mućką… tadaaaam Śpiący Rycerz!

Żeby zdobyć wyżej wymienioną górkę...
Żeby zdobyć wyżej wymienioną górkę…

…trafiłam na koniec asfaltu, gps pokazywał drogę, na oko ok 300m. Postanowiłam przejść z buta, bo:

1) nie miałam narzędzi naprawczych

2) w spd w terenie wciąż jestem noga. A cienkie koła nie dają raczej stabilności ;-)

Skrzyżowanie. Znak STOP. hmm...
Skrzyżowanie. Znak STOP. hmm…

Jedyna myśl jaka mi się nasunęła po zobaczeniu znaku STOP brzmiała „no chyba nikt tędy nie jeździ samochodem?!”. Chwilę później nadjechał samochód.

Wjechał w te 300m trzepaniny. Fajnie.

A co tam, portrecik ;-)
A co tam, portrecik ;-)

Trochę nie chronologicznie, gdyż autoportret został uchwycony w chwili zdobywania górki przed przerwą w asfalcie ;-)

Po zdobyciu Czerwiennego, Bustryka (najwyżej położona wieś w Polsce. A przynajmniej na Podhalu!!!), Bańskiej Wyżnej i Niżnej, których to droga przez nie wiodąca przypominała krzywą wznoszącą i opadającą podjechałam do domu :-) I oto jak zostałam powitana:

<3
<3

Kochana psina :-) Pojadłam pysznych rzeczy, ratowałam społeczeństwo i wróciłam do siebie :-) i tak oto pyknęło mi dziś skromne 58km, 835m przewyższeń i te szalone widoki!

Baba na rowerze