To był dobry dzień…

with 2 komentarze

Z samego rana świadomość tego, że już jest piątek, że nadchodzi krótki kres harówy w pracy oraz dość wysoka zapowiadana temperatura sprawiła, że dzień zapowiadał się wyśmienicie.

Już po zajęciu miejsca w busie zaczytałam się w relacji Szymonbike’a o podróży w Norwegii – co tylko utwierdziło mnie w świadomości, że ten dzień jest dobrym dniem. Piękne foty, fajny opis – nic, tylko spakować się z kilkoma ludźmi i jechać do Skandynawii :D

Już po powrocie z pracy przeczucie, że jest to dobry dzień się utwierdziło na widok awizo – ciuchy doszły!

Jak już się chwaliłam, dzisiaj dotarły do mnie firmowe ciuszki :-)
Jak już się chwaliłam, dzisiaj dotarły do mnie firmowe ciuszki :-)

Dzisiaj założyłam tylko kamizelkę, było za ciepło na ocieplane spodnie z membraną na kolanach ;-) Bo dziś było na krótko, kto wie, może ostatni raz w tym roku!

Widok, za którym niedługo zaczniemy tęsknić...
Widok, za którym niedługo zaczniemy tęsknić…

W sumie chciałam się tylko cieszyć jazdą, bo główny trening zapowiadał się chwilę później, a było to … bieganie. Ale zanim przejdę do biegania, parę kiepskiej jakości zdjęcia z kalkulatora

Droga na Grel
Droga na Grel
Taterki i jesienny dym
Taterki i jesienny dym
Impresja torowa...
Impresja torowa…
Bulwar Wi.. znaczy wały nad Dunajcem :) i lodowisko nowotarskie
Bulwar Wi.. znaczy wały nad Dunajcem :) i lodowisko nowotarskie

 

A kamizelka prezentuje się tak :-)
A kamizelka prezentuje się tak :-)

Jeszcze co prawda cały weekend przed nami, jednak ja spędzę go na dokształcaniu się, nici więc z długich wycieczek rowerem czy pieszych wędrówek po górach, ja jednak wierzę, że to był dobry dzień i jesień jeszcze nadejdzie…

Baba na rowerze.