Nie ma złej pogody na rower…

43 Przeczytano

…są tylko złe ubrania – mówi słynne powiedzenie. Do niedawna szczerze go nie lubiłam, gdyż uważałam, że mówią tak tylko ci, co albo mają dużo kasy na porządnej klasy ubrania albo ci co cierpią na zaburzenia czucia mrozu i kropli deszczu w „majtkach”. Odmieniło mi się? Ależ skąd! Po prostu trenuję (biegam/jeżdżę) do momentu pierwszego zmarznięcia, później odkładam ze złością sprzęt na półkę aż do nadejścia ciepłych dni.

Ci Panowie i te Panie, które mieszkają w ciepłej sferze naszego kraju niech teraz zamilkną, bo żyję okrągły rok na Podhalu i wiem co to mróz i nie mam aż tak źle w głowie, żeby wychodzić na rower przy -15 stC i słabo odśnieżonych drogach. Tak samo z bieganiem. Jeśli ledwo powłóczę nogami na odśnieżonych solą  chodnikach, to wybaczcie, ale chyba lepiej już pobiegać na bieżni, lub strzelić sobie na podłodze „Killera” Chodakowskiej.

Ruch to ruch.

Tak się złożyło, że panowie dżentelmeni z ekipy GCN z czarującym brytyjskim akcentem dodają sukcesywnie naprawdę fajne filmiki na YouTube’a, postanowiłam wziąć pod lupę dwa z nich i przetłumaczyć na ile pozwala mi moja angielszczyzna ;)

  1. Po pierwsze – baza, czyli termoaktywna odzież, która jak już wiadomo z bawełny być nie może, musi oddychać i pełnić funkcję pierwszego termoregulatora. Sama używam i wiem, że to racja ;)
  2. Odzież wierzchnia – dostosowana do pogody, żebyś nie zmarzł, drogi pedalisto w zimnie lub nie spocił się za bardzo w za ciepłej kurtce. Najlepsza do tego celu jest popularna tkanina typu windstopper.
  3. Regulacja temperatury w takiej odzieży mimo wszystko nie dzieje się automatycznie, więc ważny jest zamek na całej długości bluzy/kurtki, który pozwala szybko i sprawnie wpuścić trochę powietrza :)
  4. Warto zabierać ze sobą kurtkę lub chociaż kamizelkę całkowicie przeciwdeszczową – waży tyle co nic, a może ocalić Twoje życie przed zamarznięciem na sopel lodu
    Śnieżne Giro / bettini photos
    Śnieżne Giro / bettini photos

     

  5. Nogi – warto założyć na siebie dwie warstwy spodni, zimno ZAWSZE jest przenikliwie ZIMNE. Jak zrobi się za ciepło, zawsze możesz się rozebrać. W drugą stronę możesz co najwyżej zapłakać.
  6. Głowa – nakrycie głowy pozwala zachować temperaturę, w końcu 40% ciepła ucieka właśnie z tej małej części naszego ciała. To, co wybierzesz zależy już od osobistych preferencji – od czapeczki z daszkiem przez czapeczkę z windstopperem.
  7. Dłonie – to jest nowość, która mnie oświeciła jak nigdy ;) Jeśli masz zabezpieczony „środek” przed ucieczką ciepła, ręce również będą ciepłe. Dzieje się to prawdopodobnie na skutek niezaburzonego krążenia w centrum, dzięki któremu działa krążenie również na obwodzie. Organizm w pierwszej kolejności wychładza – a więc „zamyka” naczynia krwionośne na obwodzie (ręce, nogi) żeby chronić tułów, w końcu to w nim znajdują się nasze życiodajne narządy jak serce, płuca, nerki czy żołądek.* W tej sytuacji wystarczą rękawiczki z windstopperem (suche warunki), jeśli jednak jesteś zmarzluchem x100 załóż pod spód cienkie rękawiczki. Dłonie są ocieplane przez krążącą krew w tętnicach. Zadbaj o wyższe tętno (jeśli robisz bazę, to jedź w górnej granicy tlenu). Niestety w niektórych przypadkach wyższe tętno = wyższa prędkość i dodatkowe wychłodzenie dla dłoni, stóp czy kolan. Przyjmij wtedy bardziej skuloną pozycję. Zauważyłam, że jadąc w dolnym chwycie na rowerze szosowym automatycznie podnosi mi się tętno przy tym samych parametrach jazdy. Każde dodatkowe uderzenie serca daje energię cieplną dłoniom!
    Gorzej, jeśli i to nie działa. W sezonie 2015/2016 jeździłam na rowerze przez całą zimę. Wprawdzie treningi nie przekraczały 1,5 godziny, ale tylko na tyle mi czas i temperatura pozwoliła. Został mi przekazany sekret, którym się podzielę z Wami. Oto on:

    cienkie rękawiczki + za duże rękawiczki narciarskie = ciepłe dłonie

    W moim przypadku są to cienkie rękawiczki z Brubecka i grube rękawice narciarskie w rozmiarze XL z 4F z wyprzedaży, kosztowały mnie 30 zł. Trochę trudno operuje się manetkami, ale da się przyzwyczaić. Głupio się wygląda, ale ciepło dłoni zostaje zachowane i to się liczy!

  8. Buty/ stopy – owiewy, najlepiej te przeciwdeszczowo-wiatrowe. W skrajnych syberyjskich przypadkach mogą być owiewy ocieplające neoprenowe.

Dodatkowo w „10 krokach dla jazdy na rowerze zimą” znalazłam kilka fajnych, ważnych punktów jak sobie radzić zimą ;-)

  1. Ciepłe palce u stóp. Zanim włożysz stopy do butów, czubek stóp owiń…folią spożywczą potocznie zwaną „złotkiem”.  Natknęłam się również na rady z nałożeniem woreczka foliowego, ale sreberko jakoś tak do mnie bardziej przemawia.
  2. Owiń lub włóż ważne rzeczy typu telefon, pieniądze, klucze (zwłaszcza te do samochodu) do woreczka foliowego, najlepiej z zapięciem strunowym. Przezorność to w tym wypadku złoto.
  3. Lampki – bezpieczeństwo przede wszystkim. Za dnia wystarczą małe, gumowe migające lampki, jeśli jeździsz o zmroku – zainwestuj w mocniejsze.
  4. Miej ze sobą jedzenie. Organizm skądś musi czerpać energię cieplną. Co jest lepsze od spalania jedzenia? ;)
  5. Błotniki – paskudztwo jak nie wiem, ale na okres zimowy stylówę trzeba schować do kieszeni. Rower jest względnie czysty i Ty, pedalisto :)
SnowMen on bike :)

Baba na rowerze.