W co by się Baba ubrała, gdyby kasę miała…

with 4 komentarze

Idąc do teatru trzeba mieć właściwe ubranie, do kościoła  czy do pracy tak samo. Nie inaczej jest z Babami na rowerach. Ogólnie rzecz biorąc, Polska jest dziwnym krajem i tłumaczyć tego nie muszę nikomu (ani udowadniać), gdzie damskich ciuchów na rower jak na lekarstwo. Na upartego idzie kupić mnóstwo ciuchów skierowanych dla płci „słabej” ale rzadko kiedy one są równie piękne jak płeć. Już mam taki zryty gust, Matka miała ciężko ze mną całe moje zależne od Niej dzieciństwo (wybacz rodzicielko!). Ciuchy dostępne w Polsce mają dwie cechy:

a) są różowe, bogate we wzory świata flory (kwiatki, jakby ktoś nie zrozumiał) – na szczęście dla wielbicielek takiego fasonu nie są drogie – na tych pozwólcie, że nie będę się skupiać – szkoda moich różowych nerwów :)

b) jest ich mało, mają marne wzornictwo (najcześciej czarno-białe) a ich ceny są niestety dla większości z Nas są wysokie, ale przy dłuższym oszczędzaniu, lub czatowaniu można wyłowić niezłe okazje! – to na tych ciuchach się dziś skupię :)

Jak się zapewne zorientowałyście na własnej skórze, słabiutko z tym u nas. Zanim jednak przejdę do ciuchów za kilka wypłat, dostępnych za granicą podeślę kilka sugestii dostępnych na naszym rynku. Na pierwszy strzał idzie Rogelli. Po wybraniu filtru „damska” oczom naszym ukazuję się kolekcja, która muszę przyznać że szału nie robi. Jest po prostu słaba. Lubię minimalizm, ale tutaj jest do bólu nudno, kroje koszulek prezentowanych przez producenta są luźne, bez pomysłu.  

Skoro mamy zimę, to proponuję zapowiadającą się w miarę OK kurtkę z materiału SoftShell za rozsądne pieniądze (nada się na rower, narty biegowe jak i bieganie – multizadaniowość !!!)

Kiedyś chorowałam na tą kurtkę na rower – softshell – cena na allegro.pl od 219zł

Ceny są przystępne a wizualnie lepsze od 4F (od którego zaczynałam swoją przygodę z ciuchami).

Więcej do zaproponowania ma sklep cycleshop.pl, gdzie cenowo idzie od najtańszych propozycji (powiedzmy, że 4F jest OK ale tylko na niedzielne wycieczki) po droższe wykonanych z materiałów dostępnych w zawodowym peletonie (dla miłośniczek roweru min.3x w tygodniu). Szczególną uwagę przykuło kilka produktów, którymi się podzielę ;) i które warto mieć w swojej kolarskiej szafie.

Spodnie ocieplane Etape Daisy WS (259zł). Na zimę zarówno do biegania jak i na rower (z zastosowaniem spodenek pod spodniami)

Spodnie z membraną na zimę i wczesną jesień

Żeby nie było tak czarno i smutno (i tanio) tym razem marka, której wymówienie nazwy wystarczy. Pearl Izumi Barrier Convertible

Pearl Izumi Barrier Convertible – kurtko kamizelka w kolorze szczególnie przeze mnie uwielbianym.

Na pewno byłoby Ci w niej do twarzy, do tego najbliżsi nie muszą się już martwić o to, że jesteś niewidoczna na drodze. 319zł – dużo niedużo? Sklep oferuje również duży wybór bielizny, akcesoriów, więc każda znajdzie tam coś dla siebie :)

Damska anatomia oferuje zupełnie co innego niż męska – producenci części rowerowych (siodełka, kierownice, ramy) powoli, opornie zmieniają stan rzeczy a mężowie/chłopaki/narzeczeni już nie dają w spadku swoim kobietom rowery, tylko zwracają się ku produktom dla nich skierowanych.

Nie inaczej jest z odzieżą. Prawda jest taka, że na spodenkach, drogie Panie nie ma co oszczędzać, bo obtarcia miejsc wrażliwych         w kroczu są upierdliwe przez kilka dni, skutecznie obrzydzając jeżdżenie. Minimum na początek z własnego serca polecam kupić droższe spodenki, cenowo plasuje się to na wysokości >150zł. Koszulki można dokupić później, gdyż one nie są aż tak ważne dla naszego komfortu (komfort w znaczeniu koszulek to głównie szybkość odprowadzania potu i aparycja :) ) a to, że przez dwa miesiące po kupieniu super spodenek i jeździłaś przez to w zwykłej bluzce nikt nie będzie pamiętał :)

Osobiście jeżdżę w tych spodenkach, jest to model męski – kupiłam je, bo uparłam się na spodenki z szelkami,

Spodenki męskie ATTIQ – świetna jakość za rozsądną cenę – 179zł

u producenta można kupić jednak damskie spodenki o miłym designie (i cenie) jednak o kiepskiej wkładce (coś za coś). Można zawsze ładnie poprosić o wszycie „męskiej” wkładki – zawsze jest jakaś szansa na powodzenie.

Damskie spodnie – Zonda – jedyne 99zł

Na ile jesteś w stanie posłuchać cudzej rady? Ja nie słuchałam. Mimo setek godzin spędzonych na czytaniu forów rowerowych przebyłam drogę od tanich spodenek za „aż 40zł” na allegro i koszulki za „promocyjne 20zł”. O ile koszulka zrobiona     z materiału szybkoschnącego przeszła ze mną długa drogę, to spodenki szybko znalazły lepszy substytut a teraz mogą posłużyć jako warstwa pod cywilną odzież ale na 20-30km trasy. Być może dlatego potrafię rozróżnić jakość słabą od dobrej (na wyśmienitą niestety nie mogę sobie pozwolić) i wiem, że do tanich rzeczy nie wrócę.

Jasne, że znajdą się wśród Was takie (tacy), które jeżdżą w bawełnianych majtkach i spodenkach z ortalionu i żyją, ale nie każdy ma szczęście posiadać tak nieczuły zadek na warunki na jakie go nastawiamy. Zazdroszczę, bo ja mam Royal Ass i żadna prostota              i chińszczyzna u mnie nie zagrzeje miejsca.

Powyższe przykłady to szczyt góry lodowej – wbrew pozorom można kupić niezłe rzeczy, ale z reguły trzeba wyłożyć na nią spore pieniądze. Ubrania te są niezłe, dopóki nie obejrzymy zagranicznych propozycji dla pań, ale o tym w innym poście, w którym podejmę temat jak i gdzie kupować ciuchy na rower :)

*Powyższe sklepy nie zapłaciły za reklamę, znalazły się one tu losowo, metodą „google: odzież rowerowa damska”