Smog, blog i herbata

111 Przeczytano

Dzisiaj przypadło mi w udziale bieganie. Nie ma zmiłuj się. Zmuszałam się jakieś 30min do przebrania się (najgorszy etap dla mnie), aby wyjść i pobiegać tą 1 godzinę i 15 minut. A gdy nastała ta chwila, że w lekkim, membranowym ubraniu stałam już na polu (od połowy Polski wzwyż – na dworze/ przyp.bnr) ustawiłam w endomondo czas wysiłku i pobiegłam. Jak zwykle o tej porze roku, w Nowym Targu nie ma powietrza. Jest taki syf, że biegnąc poboczem zakopianki wpadła mi taka odkrywcza myśl, że chyba faktycznie trzeba się zaopatrzyć w maskę chirurgiczną albo najlepiej gazową. Gdy po 2 km opuściłam ulice i drogi i wbiegłam w szczere pola i łąki, obejrzałam się za siebie i…

Taaaaki smog.
Taaaaki smog.

…gdzieś tam zza obłoków smogu i syfu w powietrzu przebijały się Tatry. Z wyboru nie lubię słuchać bardzo-mocno-komercyjnych radiostacji typu RMF, mniej Zet (choć za Bednarka za każdym razem co włączyłam Zetkę się obraziłam do czasu, aż zniknie on z anteny), wybrałam Radio Kraków. Piszę o tym, ponieważ w tym oto radiu można usłyszeć komunikaty o stanie powietrza w Krakowie i ciągle jest ono zdecydowanie nie-w-normie. Za każdym razem jak słucham tych komunikatów, to się zastanawiam, czy redaktorzy i ci od pomiarów byli kiedykolwiek na Podhalu w zimie ? Biegnąc sobie, zastanawiam się, jak szybko dostanę raka płuc, chociaż nie palę papierosów.

Ale! Koniec dygresji, pora wrócić do zasmogowanych zdjęć z kalkulatora

Jak ktoś znajdzie Zakopane w tym oto syfie, stawiam kawę :)
Jak ktoś znajdzie Zakopane w tym oto syfie, stawiam kawę :)

Biłam się z myślą, czy zabrać aparat, czy jednak nie będzie nic widać. Jak zwykle lenistwo przegrało i musiało odcierpieć to telefonem. Cholera jasna. No cóż, zostaje Wam podziwiać mocno zaszumione fotki ;)

Moje nowe buty (Salomonki okazały się nietrafionym produktem) pierwszy raz trafiły na warunki, do których zostały stworzone. No cóż, nie lubię wracać z błotem na butach do domu ;) Nie spisało się jednak kolano, które fiknęło mi numer, czyli się samoistnie skręciło, niestety pozostałość po solidnym urazie sprzed kilku lat. Co ciekawe, nie potknęłam się, gdy usłyszałam chrupnięcie i „poluzowanie” w kolanie działo się to, gdy prawa noga była w powietrzu. Parę ćwiczeń rozciągających i taping powinien załatwić sprawę :)

Znalazłam jednak bardzo ciekawą ścieżkę, książkowy przykład singla:

Singielek
Singielek

…gdyby nie to, że za kilka zakrętów w przypadku niewyhamowania można się pożegnać z życiem, taki jest spad w dół ;) Następnie szybko zahaczyłam o dom Babci, przywitać się pobiegłam, niech się babcia cieszy :) Kolejnych 1,5 kilometrów później zawitałam w progi kolegi z pracy, gdzie zostałam uraczona pyszną, jedyną w swym rodzaju herbatę – z 6 składników! Smakuje lepiej niż grzane wino! Mniam, pychota!

Po herbatce nastąpił powrót do domu, już w ciemnościach. Jednak przezornie zabrałam ze sobą czołówkę, więc byłam mocno widoczna :)

Co za moc! Diamond Black - Moxie
Co za moc! Diamond Black – Moxie

To był solidny i fajny trening, polecam – serce wali jak na najlepszych zawodach, atakują Twoje nogi ratlerki mniejsze niż Twoje buty i te widoki…

Mała, nietypowa impresja.
Mała, nietypowa impresja.