Sprostowanie.

with Brak komentarzy

Słupki oglądalności, poczytności i odwiedzin skoczyły mi jak szalone po zalinkowaniu przez chłopaków z Maratony MTB/XC mojego wpisu o zimie. Ochłonąwszy z radości, zauważyłam, że chyba niezbyt jasno i klarownie się wyraziłam. Moje słowa zostały zrozumiane na opak, że zima jest fajna i żadna to przeszkoda w trenowaniu na zewnątrz (tudzież „na polu”).

Absolutnie nie miałam tego na myśli. Jestem najzagorzalszą przeciwniczką roweru w zimie, odkąd odmroziłam sobie palce rąk na rowerze, czego na sankach, nartach, worku czy desce (na łyżwach jestem cienka) nigdy nie doświadczyłam. Mój wpis był wyrazem buntu przeciwko pisaniu haseł w środku zimy typu: „żeby jeździć, trzeba jeździć” i wstawianiu raz po raz, po kolei na każdej z możliwych stron o tematyce rowerowej słit foci z przemarzniętym ryjem czy oblodzonym garminem.

Całe życie "południowcy" musieli się tak wzbraniać zimą, teraz role się odwróciły
Całe życie „południowcy” musieli się tak wzbraniać zimą, teraz role się odwróciły

Z racji wykształcenia mam trochę wyobraźni, trochę nadgorliwości o swoje zdrowie i zimą (tą prawdziwą, z dwoma metrami śniegu) wybieram narty. Może dlatego, że umiem na nich jeździć, może dlatego, że turlanie się i zakopywanie w śniegu na rowerze jest męczące i wkurzające. Żeby nie było, podziwiam wszystkich tych, którzy decydują się na treningi zimą, ale mam Was też za wariatów :D

Jednak muszę się Wam do czegoś przyznać, wczoraj byłam drugi raz tej „zimy” na rowerze ;)

Hmm...wspominałam coś o statywie?
Hmm…wspominałam coś o statywie?
Chwila oddechu
Chwila oddechu
Miazga :D
Miazga :D
Tyle zostało ze śniegu. Dzisiaj być może już go nie ma
Tyle zostało ze śniegu. Dzisiaj być może już go nie ma
Zimowe heloł od kaczuszek!
Zimowe heloł od kaczuszek!

Pozdrowienia z południa, prosto od Baby na rowerze dla zasypanej północy i centrum Polski z wyrazami żalu :)