Słowo na weekend

with Brak komentarzy

Sprawa numer jeden:

Nie będę się zbytnio rozpisywać. Dzisiaj pałkę przekażę i to dosłownie mojej koleżance ze studiów, trenerce Boot Camp (Warszawiacy wiedzą o co chodzi, a jak nie, to pora się dowiedzieć). Została moją bohaterką po tym, jak ukończyła rajd zimowy, 180km w  22 godziny i 58min, meldując się z kolegą na mecie jako 7, w MIXie jako drudzy.

Największe wrażenie na mnie zrobiła przeprawa przez jezioro. No ni chu chu nie poszłabym ;)

Joasia, gratulacje! Brawa dla Was :)

Oto relacja

Sprawa numer dwa:

jak większość z Was wie, jestem z wykształcenia fizjoterapeutką. Ostatnie dwa lata upłynęły na ukierunkowaniu się z masaży na treningi funkcjonalne, sport i tym podobne ;-) Uwielbiam patrzeć na końcowy efekt, widzieć, że te nietypowe podejścia dają naprawdę dużo. Czasy podwieszania w klatkach wszędzie dawno minęły, jednak nie w naszym kraju. Mam nadzieję, że z moją pomocą (a jakże!) los potoczy się dla mnie łaskawie i skończę co najmniej jak ten pan z filmiku:

Trening koordynacyjny Lisi Osl

Ostatnio treningi funkcjonalne są „modne” choć miejmy nadzieję, że nie o nią tu chodzi. Za długo by się tu rozwodzić nad tym, dlaczego one [ćwiczenia koordynacyjne] są lepsze od „zwykłych”, ale w tajemniczym skrócie mogę powiedzieć, że więcej włókien mięśniowych jest rekrutowanych do danego wysiłku i trenowana jest w naszym mózgu równowaga, która jak chyba wszyscy z nas nie raz wypróbowali w jakimś mrożącym żyły momencie ;)

O tak. Dwa najlepsze tematy na piątkowy wieczór. A w weekend „jak zwykle” 6 godzin na rowerze ;)

Baba na rowerze