Magnetopatka

with Brak komentarzy

Przejeżdżając przez miejsca któryś tam raz przyszło mi znów na myśl, że są takie odcinki drogi, które mają jakieś nienaturalne przyciąganie magnetyczne. Przyciąganie to polega na tym, że niemiłosiernie się męczymy jadąc przez dany odcinek i nawet jeśli licznik wskazuje równię pochyłą i grawitacja powinna pomagać, to prędkość zamiast rosnąć – maleje, kadencja spada i tętno rośnie. No bo jak wytłumaczyć, że na odcinku, gdzie jest -3% nachylenia jedzie się ciężej i wolniej od odcinka gdzie jest -2%?

Fotki z dzisiejszego treningu
Na razie doskwierają mi w ten sposób dwie miejscówki.
Nazwałam to magnetozależnym osiąganiem prędkości ;)

Dzisiejsze kręcenie. (ma ktoś pomysł jak wstawić endomondo w treści postu? )

Doskwiera mi techniczna rzecz, mianowicie mam problem z wrzuceniem biegu na 2 z małych zębatek w kasecie, pojedzie tak kilka obrotów korby i łańcuch spada na najniższy tryb. Wystarczy regulacja czy inna ingerencja będzie wymagana?

A na koniec podam Wam piosenkę, która mi grała w głowie cały trening. Jako, że nie słucham muzyki jeżdżąc na rowerze, na odchamienie się musiałam poczekać aż do powrotu ;-) 

Baba na rowerze.