A czy Ty umiesz pumpować ?

with 1 komentarz

Ostatnio jesteśmy tak pochłonięci byciem coraz bardziej idealnymi kolarzami, że oprócz słynnego dopasowywania rowerów (bike fitting), na który jeszcze nie wszystkich stać mimo coraz bardziej ucywilizowanych cen,  modne i konieczne jest również szkolenie techniczne. Już nie wystarczy kupić rower, kask i byle jaki zestaw odzieżowy i jechać na maraton. Z roku na rok trasy mtb są coraz bardziej wymagające a zabezpieczenie medyczne zawodów znikome. Więc umiejętności techniczne to jest takie rowerowe must have.

Śliskie kamienie w wodzie bywają bardzo zdradzieckie
Śliskie kamienie w wodzie bywają bardzo zdradzieckie

Trening techniki nabywa się poprzez jazdę w terenie (wiadomo), poprzez naukę ekonomicznej jazdy na torze PUMP Track (wiadomo) lub poprzez prowizoryczne hopki i czytanie książki (również wiadomo).

Ja, niestety jestem na etapie wiedzy książkowej (polecam „Jazda rowerem górskim” ale tylko dla laików!), ale każdą muldę przekształcam w wyobraźni na pumptracka i pompuję :) Wjazd na chodnik równolegle wciąż jest trudny i mam wizję ślizgającego się tylnego koła, zawsze mam wypięty jeden but wrazieczego. 

Wczoraj na treningu wzięłam sobie słowa trenera do serca i postanowiłam wjechać w teren, aby poćwiczyć technikę – na szczęście korzeni nie było, ale za to ich miejsce świetnie zajęło utajone błoto i podmokła trawa. Jednak na odcinkach płaskich (<0,01%) zdarzały się właśnie takie naturalne muldy, na których można było sobie do woli pompować. Cudowne uczucie ;) W planie mam jeszcze nauczyć się chociaż metrowego wheelie (he he he…) i mogę umrzeć spełniona.

Nie mówię już o tym:

Jak oni to zrobili? Według Lee McCormacka jest to całkiem proste i receptą na takie wdrapywanie się na schodki jest:

  • „ciężkie stopy, lekkie ręce. Jak zawsze.
  • ramiona tworzą kąty i utrzymują balans, ale są całkowicie rozluźnione
  • prawdziwa energia pochodzi z bioder i nóg (wsparte silnym „rdzeniem” – czyli po prostu tułowiem)
  • na szczycie każdego schodka ważnym, malutkim krokiem jest lekkie cofnięcie się. Dzięki pchnięciu do tyłu riderzy generują napęd i zmniejszają swoją rzeczywistą wagę na końcu schodka. Tak się wygrywa!* [źródło]

Widzicie jakie to proste (ironia jakich u mnie mało) – nic tylko iść się obijać gdzieś tam po cichu, w lesie, żeby na ulicy wzbudzać szacunek ;D

*Tłumaczenie moje własne, więc w razie wychwycenia błędu, poprawię :)

Baba na rowerze.