Zmęczenie materiału?

248 Przeczytano

Nie wiem, czy to wiosna, czy ogrom treningów, ale zaczynam odczuwać zmęczenie materiału. Dzisiejsze 3 godziny na trenażerze zryły mi psychikę tak konkretnie, że aż czułam jej fizyczny ból i mimo kategorycznych rozkazów mózgu do nóg „dalej, pedałować, nie opieprzać się!” one postanowiły sobie być leniwymi klocami, ciało samo za siebie mówiło, że czym prędzej chce zejść z Szarej Strzały i ma w nosie ostatnie 12minut i 27sekund potrzebnych do wypełnienia 100% założenia.

Najchętniej potrenowałabym, ale lenistwo

Na szczęście trener stanął na wysokości zadania, uspokoił, pogłaskał a między wierszami zachęcił do dalszego wycisku ;) Taka cwana bestia.

Od jutra ponoć pogoda ma być iście wiosenna (od jutra już wiosna, więc upały będą codziennością i przestaną ładować tymi „zimowymi fotami ze Sralpe), więc może moje nastawienie się zmieni.  Oby. Bo na trenażer obiecałam sobie nie wsiadać przez najbliższe 2 tygodnie, a najlepiej i miesiąc (słyszałam, że kwiecień ma być upalny, zaś maj – wręcz przeciwnie :/ będą błotne maratony :( – zapowiada się zmiana pedałów na platformowe ;) ) a jeszcze lepiej to do listopada!

A tymczasem udaję się na sen regeneracyjny, bo zwyczajnie jestem zmęczona…

Zaraz wracam, jestem zmęczona

Baba na rowerze.