Wiosno przybywaj!

with 2 komentarze

Nadeszła.

Ta-ter-ki
Ta-ter-ki

Upragniona przez miliony obywateli równika Polskiego.

Oprócz alergików.

Tam, gdzie niektórzy toczą otwartą wojnę z Szymkiem, co sobie strzelił w kolano o to, czy lepsze Calpe czy Sralpe wydawałoby się, że najlepszym dniem na zainicjowanie wiosny jest trening na polu (dla wciąż nie rozumiejących – na zewnątrz), ale wciąż mam w sobie wstręt do roweru po ostatnim ryciu psychiki i dzisiaj postanowiłam zadbać o formę i odchamienie się biegając.

Me, myself and I
Me, myself and I

Tak, bie-ga-jąc.

Dla purytanina bieganie w marcu i to przez osobę, która postawiła sobie rok 2014 za bardzo, ale to bardzo kolarski oznacza to nic innego jak herezję, ale wyjątkowo (jak zawsze) mam to w nosie. Dzisiejsze bieganie sprawiło, że odżyła we mnie przyjemność z wyjścia na trening i poczucia wolności, którą ludzie lubią sobie tak bardzo ograniczać :) Podziwiałam wyjątkowo piękne Tatry, spowite różowym światłem zachodzącego słońca, świeże powietrze (za ciepło, żeby palić syfy w piecach), „zapach wody”, który zawsze i niezmiennie kojarzy mi się z latem.

Jutro na szczęście wolne, ale za to w weekend pocisnę tak, że… niektórzy pocisną bardziej :)

Dobranoc moi mili , dziękuję za wyrazy współczucia środowych 3 godzin na trenażerze, sama sobie też współczułam :)

Nowy Targ idzie spać
Nowy Targ idzie spać

Baba na rowerze