Baba, a może!

with 2 komentarze

Jest coraz ciężej. Nikt nie mówił, że będzie lekko. Myśl o narzuconych, osiągalnych wyzwaniach nie pozwala przestawać, choć czasami mam ochotę rzucić Szarym w kąt i zostawić na długie noce i dni.

Na szczęście po trzech tygodniach wytężonej pracy przychodzi nagroda w postaci tygodnia regeneracyjnego. Bez oporów z niego korzystam i cieszę się krótkimi treningami, które bardziej można przypisać pod kategorię „wycieczki”.

Absa Cape Epic – legendarna etapówka w Afryce

Pierwsze starty coraz bliżej. Pierwsze w życiu oraz pierwsze w tym roku. Różnica jest znaczna – gdyż nigdy nie miałam okazji się ścigać w terenie (no dobra, okazje były, ale brakło wiary w siebie), na dodatek jestem na drodze spełniania etapówkowego marzenia :) Bike Adventure już za lekko ponad trzy miesiące. Nie jest za to nowością dla mnie czterokrotna czasówka rozciągnięta w czasie na 3 miesiące. Nie szło mi zbyt dobrze, właściwie to nie miałam żadnego przygotowania ani odporności na ból. W tym roku będzie inaczej. Konkurencja niestety – stety z roku na rok staje się ostrzejsza i silniejsza, więc walka będzie z naprawdę najlepszymi półzawodowymi babeczkami na carbomaszynach. Starty wciśnięte pomiędzy najważniejsze starty, czyli BA i Podhale Tour mają za zadanie utrzymać kontakt ze ściganiem się, wysokimi obrotami i poznawaniem na nowo własnego organizmu i jego możliwości.

Dlatego, aby spełnić swoje marzenia stworzę projekt o przewrotnej (a jakże! :) ) nazwie „Baba, a może!„.

Projekt ten, jak nietrudno się już właściwie domyślić, ma przekonać do Babskiej strony mocy potencjalnych sponsorów. Przyda się wszystko od zapasowego łańcucha, pompki, dętek i opon przez izotonik do spersonalizowanych ubrań i roweru (a co se będę żałować! Spróbuję przynajmniej ;) ). Nie wiem na ile mi ograniczony czas pozwoli stworzyć infografikę i napisać dopieszczone kolarskie listy motywacyjne ale wykorzystam na to każdą wolną chwilę :)

Najbliższe 3 tygodnie zapowiadają się wyjątkowo ciężko, na tyle, że wspólnie z trenerem obmyślamy plan awaryjny wywołany mocnym ograniczeniem czasowym, a na trenażer wciąż nie mogę patrzeć… W związku z tym być może nastąpi zmniejszenie liczby postów, czy krótkich wpisów na fan page’u Baby. Ale mam nadzieję, że będziecie ze mną i będziemy wspólnie trenować po nocach :) Chociaż nie, w ten weekend następuje zmiana czasu i tym samym będzie wydłużony dzień, zwłaszcza po południu! :))) Jestem uratowana :P

Do rychłego (mam nadzieję) zobaczenia!

Baba na rowerze