Psychologia cierpienia

12 Przeczytano
Najłatwiej napisać jakiś wpis dotyczący kolarstwa, gdy się jeździ na rowerze. Od paru dni mam jednak lekką niedomogę, do tego dochodzi nakładające się zmęczenie związane z pracą – więc postanowiłam spasować i wrzucić trochę na luz. Niby katar, ale jak średnio 2 razy na godzinę tak mierzi w nosie, że aż łzy stają w oczach, do tego ckliwe na chłodną temperaturę zatoki sprawiają duży ból – nie ma co się niepotrzebnie szarpać.

Do pierwszego startu został miesiąc. Ciekawa jestem poziomu swojej formy od tych przygotowań :) Fizycznie pewnie i tak jest lepiej niż w sierpniu zeszłego roku, ale psychika jest pełna obaw.
A propos psychiki…

Artykuł, który Training Peaks przysłał mi w newsletterze Psychologia bólu przeczytałam i postanowiłam przybliżyć temat tym nie potrafiącym władać językiem angielskim, tudzież nie chce się myśleć w tymże języku. Tłumaczenie wolne, za byki przepraszam ;)
Trenerka mentalnych umiejętności Carrie Cheadle odpowie na kilka prostych pytań dotyczących cierpienia oraz sposobów, jak sobie z tym radzić.
Nie da się ukryć, że cierpienie jest nieodłączną częścią sportów wytrzymałościowych, uczysz się radzić z bólem, dyskomfortem i wątpliwościami – zawody pokazują Ci jak osiągnąć swój potencjał, który tkwi w Tobie.
 
Jak skutecznie mogę kontrolować głos w mojej głowie, mówiący mi abym zwolnił? Powinnienem próbować go „wyłączyć”?
Jest kilka rzeczy, które należy rozważyć kiedy pojawia się w głowie głos mówiący Ci, aby zwolnić. Po pierwsze, głos może pojawić się, aby powiedzieć Ci, że Twoje ciało czegoś potrzebuje. Czasami, kiedy ciężko trenujemy, czujemy emocje, które próbują przemówić do nas, że musimy się czegoś napić, zjeść coś albo że narzucone tempo jest dla nas za wysokie i musimy zwolnić. Zamiast walczyć z głosem, zechciej dowiedzieć się co Ci chce przekazać . W mojej książce On top of your Game mówię o tym, jak na jednym ramieniu masz małego potworka a na drugim sportowca. Zależnie od tego, którego karmisz, ten rośnie i staje się mocniejszy. Czasami próby „wyłączenia” potworka zabierają tak dużo energii, że lepiej wyjdzie go zaakceptować i zacząć go „zabijać” swoim wewnętrznym sportowcem.
Ból jako element osiągania celów w sporcie
Podasz jakieś wskazówki, które pozwolą mi odkryć równowagę między dawaniem zbyt dużo z siebie a niewystarczającym przyłożeniem się w wyścigu? A może lepiej wyjdę na odczekaniu 15 minut do mety i dopiero w tym momencie opróżnieniu baku?
Wielu sportowców nie zdaje sobie sprawy z tego, jak niezbyt mocno starali się dać z siebie wszystko aż do momentu przekroczenia linii mety, gdzie odkrywają, że mają jeszcze rezerwy. Powodem takiego podejścia jest strach przed ryzykiem przesadzenia z rozłożeniem energii, które to skończyłoby się nieukończeniem zawodów. Jeśli próbujesz poznać granice wytrzymałości, powinieneś sobie w czasie wyścigu zadać pytanie: czy mogę dać z siebie 1% więcej? W ten sposób grasz z samym sobą w wyznaczaniu linii, nie przekraczając jej zbytnio. Im więcej się ścigasz, próbując nowych możliwości, tym więcej się uczysz rozporządzać swoją energią oraz dowiadujesz się, która strategia jest najlepsza dla Ciebie. Wyznacz sobie kilka startów o priorytecie „B”, na których celem jest wypróbowanie różnych strategii i ich oddziaływania na Twój organizm. Wykorzystaj je jako starty treningowe i nie zamartwiaj się ostateczną pozycją, którą na na nich zająłeś.
Jak często polecasz „trenowanie do bólu „?
Niekoniecznie poleciłabym robienie tego na każdym treningu. Niektóre dni treningowe muszą być po prostu zabawą . Możesz podejść do trenowania „do bólu” w sposób jaki periodyzuje się plan treningowy, gdzie w niektóre dni skupiasz się na tym, aby były znacznie intensywniejsze niż inne. Praca nad mentalnością zabiera dużo energii, po której nasz mózg potrzebuje regeneracji zupełnie tak samo jak ciało.
Kiedy trenujemy na progu (boli!) przez długi czas, odkryłem, że jest taki moment, kiedy pękam i zadowalam się mniejszym niż planowanym wcześniej celem. Jakie zasugerujesz strategie, które pozwoliły by opóźnić moment pękania?
Kiedy popychasz się do granicy, kolejną rzeczą, która zdarza się wielu sportowcom jest targowanie się z samym sobą. Kiedy jesteś w trakcie wyścigu, pracując ciężko trudno tu mówić, że targowanie się jest w tym momencie odpowiednio dostosowanym celem albo że wycofasz się, bo właśnie pękasz. Przypomina mi to cytat generała George’a S.Pattona, który był również olimpijczykiem w pięcioboju Teraz, kiedy zamierzasz wygrać walkę, musisz zrobić jedną rzecz. Musisz sprawić, żeby umysł zaczął napędzać ciało. Nigdy nie pozwól, żeby ciało mówiło głowie, co ma robić. Ciało zawsze się będzie poddawało”. Czasami, jeśli możesz poczekać trochę dłużej aż ten moment nadejdzie, że musisz się zatrzymać, może to wystarczy aby jednak jechać dalej. Musiałaby to być strategia, którą już przećwiczyłeś i przyjąłeś przed wyścigiem. Możesz ją przygotować w ten sposób, aby czekała na wyzwolenie na określony znak – może to być głęboki wdech, śpiewanie piosenki lub szczegółowe wyobrażenie sobie ulubionej sceny z filmu komediowego – cokolwiek, co pozwoli Ci odciągnąć myśli o tym, aby się zatrzymać.
W chwili, gdy zaczynasz pękać zacznij robić cokolwiek innego, aby przedłużyć chęć zatrzymania się w czasie lub w ogóle pozbyć się tego uczucia.
Pęknąć może każdy. Ale nie musi!
Jak mogę wdrożyć narzędzie psychicznego przezwyciężenia na nadchodzące niekorzystne warunki pogodowe?
Świetne pytanie, ponieważ to też jest cierpienie, chociaż innego rodzaju . Największą psychiczną strategią jaką możesz zrobić na niesprzyjające warunki pogodowe jest przede wszystkim zaakceptować fakt, że nie mamy wpływu na pogodę oraz że wszyscy muszą też sobie z tym radzić. Innym sposobem jest upewnienie się, że trenujesz w naprawdę niekorzystnych warunkach pogodowych. Sportem, który ja uprawiam jest jazda na desce i wręcz terroryzowała mnie myśl o jeździe po lodzie, dlatego na jeden sezon szukałam warunków obfitujących w lodowe podłoże, na które wjeżdżałam na desce. Teraz, kiedy jeżdżę na desce, lód wciąż nie jest moim ulubionym podłożem, ale nie przeraża mnie już myśl o nim. Spójrz na trening jak na okazję potrenowania swoich umiejętności w takich warunkach jakie mogą przytrafić się w czasie zawodów.
Zła pogoda na rower? Są tylko złe ubrania ;)
Czy według Ciebie dobrym pomysłem jest naklejanie na ramie roweru kartek z jakimś napisem – wystarczy szybki rzut oka w dół w czasie wyścigu – wiesz, coś w rodzaju mantry?
Umieszczenie mantry w miejscu, gdzie bez problemu możesz sobie na nią zerknąć może być świetnym pomysłem z kilku powodów. Po pierwsze, może to pełnić funkcję potężnego bodźca, który pomaga skupić Twoją uwagę z wewnętrznej walki z powrotem na wyścig. Pod wpływem stresu, doświadczając cierpienia lub niepokoju mamy tendencję do utknięcia myślami w głowie, zamiast skupiać się na wyścigu. Kiedy mamy wizualny bodziec, łatwiej będzie nam pilnować się aby skupić swoją uwagę wyłącznie na zawodach i nie odczuwać bólu tak dużego jakim jest. Po drugie, jest to świetny sposób aby przekazać nam wiadomość dokładnie w momencie, w którym tego potrzebujemy. Mantry mają to do siebie, że trafiają mocno tylko do jej adresata, dla którego mają szczególne znaczenie , wytwarzając wewnątrz odruch kiedy ją czytają. 
Mantra dla kolarza

Co Ty musisz usłyszeć, żeby dostać energii do działania w momencie gdy chcesz się zatrzymać?

Mam nadzieję, że ten tekst i wskazówki w nim zawarte będą dla Was przydatne czy to w podróży życia, w której będziecie przemierzać drogę, bezdroża od zenitu po horyzont, czy w walce z samym sobą na podjeździe o nachyleniu 18% a może umierając przy próbie dogonienia szybszego partnera na treningu. Pamiętaj, że najwięcej mocy tkwi w naszej głowie, ciało służy tylko do wykonywania rozkazów z mózgu. Ja, na ten przykład albo się sama karcę, tak po góralsku (czyli lecą różne epitety ;) ) albo ładnie zagaduję do swoich łydek, żeby trochę zapodały energii w te korby ;) A najbardziej to lubię juhuuuować na zjazdach :D To też w końcu jakaś forma mobilizacji.

Moje dwie najmocniejsze mantry brzmią następująco:

Po każdym wzniesieniu jest zjazd – i to jest w kolarstwie najpiękniejsze :)

oraz

It’s never gets easier, you just go faster! (Greg LeMond)

Baba na rowerze