Przygotowań czas

127 Przeczytano

Został już tylko tydzień do pierwszego startu. Miotają mną sprzeczne uczucia, od strachu przez niepewność i zarazem ciekawość. Jeszcze na domiar złego pogodynki zapowiadają deszczowy tydzień i równie deszczowy początek majówki. A skoro deszcz, to robi się błotko. A skoro robi się błotko, to nie ma przyczepności, a skoro nie ma przyczepności, to trzeba mieć refleks w wypinaniu butów z pedałów inaczej z uśmiechem na twarzy czekać na Ciebie będzie uśmiechnięta Gleba. OTB. Jak sobie pomyślę, że w Przemyślu może być całe mnóstwo śliskich gałęzi i luźnych kamyków, to mam ochotę w ogóle nie ruszać z ostatniego sektora.

Baba prowadzi peleton ;)

Pocieszam się tylko tym, że aby być coraz lepszym w warunkach, których się najbardziej nienawidzi, trzeba w nich jeździć, bo poprzez unikanie ich technika się sama niestety nie zrobi. A szkoda ;)

Największą psychiczną strategią jaką możesz zrobić na niesprzyjające warunki pogodowe jest przede wszystkim zaakceptować fakt, że nie mamy wpływu na pogodę oraz że wszyscy muszą też sobie z tym radzić. Innym sposobem jest upewnienie się, że trenujesz w naprawdę niekorzystnych warunkach pogodowych. Sportem, który ja uprawiam jest jazda na desce i wręcz terroryzowała mnie myśl o jeździe po lodzie, dlatego na jeden sezon szukałam warunków obfitujących w lodowe podłoże, na które wjeżdżałam na desce. Teraz, kiedy jeżdżę na desce, lód wciąż nie jest moim ulubionym podłożem, ale nie przeraża mnie już myśl o nim. Spójrz na trening jak na okazję potrenowania swoich umiejętności w takich warunkach jakie mogą przytrafić się w czasie zawodów. (post: Psychologia cierpienia)

Także nastawienie na pierwszy start w MTB w ogóle mam takie, żeby przejechać bezpiecznie, bez szarpania się, nawet gdybym miała ostatnia przyjechać. Muszę przeżyć, a najlepiej to bez gleby, bo spadną mi morale o 300% ;)

Opona z tyłu się lekko zużyła, z resztą sprawdziłam jej użyteczność na trasie na Turbacz i pod dupą kręciły mi się drifty, może pod górę nie było to mocno odczuwalne, ale z góry już niestety tak. Kupiłam więc nową oponę na tył uprzednio poradziwszy się ekspertów, bo w kwestiach technicznych (zwłaszcza opon) to ja jestem lewus, laik czy kompletny ignorant.

Muszę jeszcze pogrzebać w pedałach, bo irytuje mnie fakt (nie wiem, może i subiektywny) że prawy pedał odpina się trudniej od lewego, mimo iż obydwa są odkręcone na maxa. Bo mam już serdecznie dość gleb na lewą stronę ;) Łokieć domaga się wolnego od nagłych styczności z podłożem!

Reszta, niech się dzieje co chce! Jak burz nie będzie, to w tygodniu trenuję nawet w deszczu, w końcu pogoda na zawodach nie wybiera ;)

Baba na rowerze.