Deszczowa jazda

22 Przeczytano
Tak to dzisiaj wyglądało

Standardowo, jak przychodzi zebrać się do treningu, to ogarnia mnie leń, wiąże łańcuchami i mówi „po co się tak spieszysz? Jest na to cały dzień! Poddałam mu się na 2 godziny. Prawie śniadanie się wchłonęło, zmieniłam oponę i poczytałam kilka ciekawych artykułów w MR. Jak tylko mocniej słońce zaświeciło, przerwałam pogawędki na fb i ruszyłam przed siebie. Podczas pierwszych 2km wiedziałam już, że zostawienie nieprzemakalnej kurtki w domu mogło być (i było)  błędem. Miałam jechać na Bukowinę T. a stamtąd na Słowację. Ale widziałam, że tam już mocno lało, więc sprytnie (he he) zmieniłam kierunek na moją ulubioną trasę.

Ów sprytny ruch starczył na 20km, przed upływem godziny zatrzymałam się, założyłam opaskę na uszy i zacisnęłam zęby i ruszyłam prosto w deszcz. Po upływie kolejnych 30min nadeszła taka ulewa, że postanowiłam ją przeczekać, tak jak to zrobili inni. A innych dzisiaj było może z tuzin, co niespotykane jest ma moich treningach ;)

Deszczowa Niedzica - Zamek
Deszczowa Niedzica – Zamek

Pocieszająca była dla mnie jedna myśl, która wciąż odbijała mi się po różnych zakamarkach głowy – że nie tylko ja mam takie warunki :) Tylko dlatego, że temperatura utrzymywała się na poziomie 10-12st celcjusza, nie zamarzałam. Ale dziękowałam sobie, że oparłam się pokusie pójścia na rower górski w teren. Ale bym klnęła. A tak to tylko trochę klnęłam ;)

Pozdro od Szarej Strzały :)
Pozdro od Szarej Strzały :)

Rower mi się trochę umył, łańcuch zrobił czarny jakbym go posmarowała smołą, miętowa bluza zmieniła się na miętową w brązowe kropki a buty napełniły lodowatą wodą spod kół. Chciałam nawet zrobić mema „mówili, że kolarstwo to czysty sport. Mówili.” ale niestety byłam „tylko” mokra i zasmarkana. Krople deszczu w połączeniu z wiatrem cięły moje niczym nieosłonięte nogi niczym mikrobrzytwy, ale na szczęście obeszło się bez rozlewu krwi ;) Mimo to cisnęłam ile fabryka dała, czułam się dobrze, ale gdy kolejny raz (chyba 4) złapał mnie deszcz, zaczęłam czuć, że robi mi się zimno i marzę już tylko o gorącej kąpieli, słonym żarciu i miękkim łóżku.

Czy to brud, tanlajn czy odmrożenie skóry?
Czy to brud, tanlajn czy odmrożenie skóry?

Ale zanim to nastąpi, to spójrzcie na ilość pucharków – potwierdzało to moje odczucie, że jechało mi się mimo deszczu (a może dzięki niemu?) bardzo fajnie. Tylko ten strach na dużej prędkości na zakrętach i zjazdach… No cóż, taka moja natura :)

Teraz, rozciągnięta, najedzona i umyta idę na rege-drzemkę :) Miłego!

Baba na rowerze