Czy jesteś chora na cyklozę?

with 6 komentarzy

Robiąc porządki dzisiaj w babskim „gniazdku” standardowo obmyślałam sobie plan wydatków oczekiwanej wypłaty. Standardowo 2 pozycje z 3 obowiązkowych zajmują te rowerowe.

Hola, hola! A czy Ty się czasem nie zapędziłaś?

– powiedziałam do siebie. Myśli mają to do siebie, że są super szybkie, jak nigdy moje nogi nie będą i szybko skierowałam tok myślenia na archiwizacyjny.

Kiedy ostatnio kupiłaś coś totalnie cywilnego?

– no więęęęęęęc… hmm… rok temu?

KUWA MACZ! Czy to już zaawansowana cykloza!?

Coś nierowerowego kupiłam sobie w tym roku, były to buty do łażenia po górach. I po deszczu. Kosztowały  mnie fortunę, ale je absolutnie kocham. Nie żałuję ani trochę tego wydatku.

Ale gdy wychodzi do wyjść po cywilnemu, pojawia się problem typu I TAK NIE MAM NIC NOWEGO, UBIERAM TĄ BLUZKĘ SPRZED DWÓCH LAT – i już jestem gotowa do wyjścia, podczas gdy Chłop stoi przed szafą nowych, równo złożonych ubrań i myśli jakie akcenty kolorystyczne tym razem ubrać. Jakby to nie brzmiało, ale zamieniliśmy się podświadomie z Chłopem rolami. On jest lepiej ubrany ode mnie.

Elegancja na rowerze

Aby przywrócić równowagę w przyrodzie, szybko odrzuciłam chęć kupienia butów na szosę, z bólem serca absolutnie mimo super okazji mojego wymarzonego zegarka i wielu innych gadżetów, które są przydatne, ale nie koniecznie-już-potrzebne. A ja zastanawiam się, skąd tu odłożyć na nową szosę, kurde, a tu wystarczy tylko przestać kupować! ;)

Chyba pora przeregulować swoje must have this na alternatywne metody (widział ktoś miętę?), które również pełnią daną funkcję ale w tańszy sposób.

A czy Ty też chorujesz na cyklozę?

Baba na rowerze.

  • darkimage

    przestałem walczyć z cyklozą :) to pomaga :D

    • Ja jeszcze nie zaczęłam, ale chyba muszę :) Inaczej carboszosa się sama nie kupi a i do Szymona-wiadomo-jakiego mi daleko, żeby producent dał mi takie cacko BOTAK :D:)

  • Jakby to powiedzieć: skądś to znam. Przykład choćby sprzed maja, kiedy to byłem w górach. Wszelkie wydatki potrzebne na ten wyjazdy (sakwy, bagażnik) miałem spienięzone dzięki sprzedazy trekkinga ale na resztę (oszczędzam na kupno auta) trzeba było wziąć z innych celów..

    Ale np. na ciuch typu nowa kurtka czy biuty juz było ciężko, bo kasy mi zal było ;-)

    • No widzisz, to ja sobie daruję kupowanie ciuchów, bo takie buty na szosę nie są konieczne, bo w górskich da się jeździć, jednak po maratonie, gdzie przejechałam 3 rzeki, schły mi przez 2 dni i nie miałam w czym wyjść na trening ;) Kupuję tylko must have a i na „zachcianki” kasy niet. Teraz kupuję łańcuch, oliwkę do łańcucha i smar do amortyzatora i to koniec wydatków. Reszta na start. Smuteczek :(

  • Zauważyłem jeszcze jeden objaw cyklozy, niezwiązany z ciuchami. Chodzi o oglądanie się za ciekawymi rowerami na ulicy, trochę tak, jak niektórzy oglądają się za drogimi samochodami :-)

    • Tak, to prawda. I kosztuje „nic” :) Można oglądać się do woli :D