Cyklozy ciąg dalszy…

11 Przeczytano

Biję się w pierś.

Pogoda tak bardzo upodliła moją psychikę, że nawet wizyta w okolicznym największym sklepie rowerowym i zobaczenie kilku fajnych rzeczy nie poprawiło mi nastroju.

A to dziwne, prawda?

Przecież ten blog służy(ł?) tylko do narzekania na polski rynek rowerowy, że nie ma w nim nic dla nas. Że tylko różowe bluzki i mało sportowe rowery w kwiatki.

Biję się w piersi (teraz obydwie).

Znalazłam co najmniej 6 (!) rowerów szosowych damskich (co prawda, nie mogłam znaleźć carbonowego…), kilka fajnych rzeczy z Crafta na ciało, niemały wybór kasków i butów (aaaa znalazłam swój rozmiar na szosę!). Rowerów jest od zatrzęsienia nawet tych drogich (fulle Speca w carbonie)!

Biję się w piersi (wciąż dwie)…

… bo teraz boli to, że mam strasznie cienki portfel, który mi na posiadanie tych zdobyczy technologicznych nie pozwala. Zostaje wzdychać do zdjęć w katalogach i powoli kupować te rzeczy zanim staną się  passe.

A teraz, zostawiam Was z tą małą rozkminą i idę przekręcić nogę, póki jest „ładna” pogoda przed jutrzejszym startem.

Baba na rowerze