TdP w Bukowinie – tym razem szczęśliwy dla Rafała Majki!

18 Przeczytano

Zwiałam z pracy, szybko przebrałam się i przepakowałam plecak w sprzęt utrwalający chwilę. Zasuwałam do góry umierając, w końcu podjazd z Leśnicy – Groń do Bukowiny Tatrzańskiej to taki cichy morderca(dla niewprawionych tak jak ja). Bałam się, że nie zdążę na druga rundę, bo miałam plan obmyślony na tip-top. Na szczęście miałam zapasu 20 minut aby sprawdzić miejscówki. Szczęśliwie złożyło się na te 20 minut, gdyż umyślona miejscówka nr 1 pozwalała tylko na fotki z mućkami i peleton w oddali na tle Tatr za chmurami. Posiedziałam chwilę w trawie, niczym entuzjasta zwierzyny pasącej się na łąkach i świerszczy, które strasznie świerszczały.

Później się spięłam, wykrzesałam resztki energii i zasuwałam na Gliczarów, gdzie czekali ludzie z teamu, grzejąc miejsce za ścianą Bukovina. Obczaiłam miejsce i średnio ukontentowana widokami i możliwościami fotograficznymi postanowiłam przysiąść. Zjadłam chleb z kabanosem, co było ogromną ulgą po całym dniu słodkiego, piątkowego żarcia :P Nadeszła pora na 3 okrążenie, aparat w ruch!

Później godzina przerwy, na kolejny chleb z kabanosem i pośmianie się z ludz(m)i. Bo kolarze to taka wesoła rodzina. Zeszłam trochę niżej, bliżej tej nieszczęsnej ścianki i jako pierwszy wjechał na nią Rafał, czym trochę mnie zmartwił, na szczęście wszyscy wiemy, jak historia dnia dzisiejszego się skończyła…:) Na zdjęciach kilku zawodników a gdy główny peleton już przejechał, kibice w całej krasie – dający turbodoładowanie kolarzom!

Krzyk był co niemiara, radość równie wielka, co na mecie w Bukowinie :) Jechali jeszcze jednostkowi kolarze, którzy wykonali swoje zadanie na rzecz liderów, ale to, co zobaczyliśmy za sprawą Kenny’ego Dehaesa podniosło jeszcze kolejny aplauz tłumu dla tego zawodnika :) Otóż, Kenny postanowił przyszpanować i jechał wheelie na Gliczarowie! A taki pech, aparat miałam już wyłączony i w stanie spoczynku. Ale numerek zapamiętałam i spisałam to tutaj ;)

Było fajnie, prawdziwa kolarska feta. Oby jutrzejszy etap poszedł po myśli wielu, wielu kibiców i dmuchawców balonów.

Baba na rowerze.