Ale suplementy

with Brak komentarzy

Na początku lata napisałam grzecznie do ALE, producenta chyba najbardziej znanych w tym roku (przynajmniej medialnie) suplementów diety. Kupiłam to, co u mnie schodzi – izotonik o smaku malinowym 1kg i pudełko żeli o smaku truskawkowo-bananowym. W Jaśle, w edycji Cyklokarpat dostałam jeszcze pudełko żeli o smaku jabłkowym:) Kusiły mnie jeszcze tabletki, ale z tym to u mnie bywa kiepsko, gdyż nie lubię łykać codziennie tabletek. Wypić napój musujący jeszcze tak, ale systematyczne łykanie tabletek… ;)

Napój izotoniczny – smak malinowy

Pierwsze wrażenie, które trwało jakiś miesiąc było bardzo pozytywne. Smak – no cóż, obok maliny to chyba nawet nie leżało. Moim zdaniem smak był bardziej zbliżony do landrynek, niż do maliny. Chyba, że nie umyłam bidonu zaraz po powrocie z treningu, to resztka izotoniku na drugi dzień pachniała maliną. Wolałam jej jednak nie pić. Jednak jak wcześniej wspomniałam, przez miesiąc bardzo mi smakował, wręcz uważałam to za genialną odskocznię od bezpiecznego, wypróbowanego smaku cytrynowego różnych producentów. Kolor napoju jest landrynkowo-różowy, szybko staje się klarowny, który nie wiedzieć czemu uznaję za cechę pozytywną. Jedyne co martwi, to ilość proszku, którą musimy wsypać do bidonu. Miarka jest ogromna i właściwie to nie mam ani jednego bidonu, który miałby tak szeroki otwór, co powodowało stratę przy wsypywaniu pudru do butelek.

Naprawdę duża miarka do przyrządzenia napoju izotonicznego
Naprawdę duża miarka do przyrządzenia napoju izotonicznego

Co się stało po miesiącu?

Nie wiem, na zawodach smak cukierków zaczął być męczący, pojawiały się u mnie nawet niemiłe skurcze brzucha (czytałam w mądrej książce {Anity Bean, Żywienie w Sporcie}, że u niektórych osób napoje izotoniczne powodują silne skurcze żołądka podczas jego trawienia). Częściowo załatwiłam to na dwa bidony – jeden z wodą, drugi z izotonikiem ALE. Próbowałam również dawać mniej/więcej proszku, aby zmienić smak na bardziej lub mniej intensywny, ale to nie przynosiło pożądanego skutku. Za słodki zwalał z nóg, za słaby ledwo „barwił” wodę i był taki, jakby w bidonie pełnym zostawić landrynkę na noc do rozpuszczenia się. Niesmak/niechęć do tego smaku jednak pozostał. Na szczęście opakowanie się kończy i nie zmarnuje się.

ALE o smaku pseudo maliny
ALE o smaku pseudo maliny

Cena za 1kg proszku do sporządzania napoju izotonicznego to 59,99zł

Ocena za całokształt: 3+

  • smak – 3
  • cena – 4
  • duża ilość potrzebna na jeden bidon – 3

Żele energetyczne – smak truskawkowo-bananowy i jabłkowy

O żelach przeczytałam już wcześniej recenzje i muszę powiedzieć, że wpłynęły one na mnie niezbyt dobrze, zanim je spróbowałam. Przyznam się jednak, że to są chyba jedyne żele, które mi odpowiadają w stu procentach. Ich konsystencja przypomina trochę rzadszy kisiel lub żel do USG. Podobnie jak ów żel do USG żel ALE jest przezroczysty, zapakowany w saszetkę (55,5g) otwieraną jednorazowo, co można uznać za wadę/zaletę. Dla mnie jest zaletą, bo wielkość żelu jest wchłanialna za jednym machnięciem. Wreszcie smak – przyzwyczajona byłam do słodkich żeli, które w momencie ich łykania krzywiły ryja lub wzmagały chęć natychmiastowego ich popicia, bo usta były momentalnie zalepione. Smak żeli ALE jest…bezsmakowy z nutką smaku określonego na opakowaniu. Dla mnie jest to ogromna zaleta, bo pochłonięcie kolejnego i kolejnego żelu po upływie czasu po prostu następuje, bez zbędnych ceregieli. Prosto, mogę to określić jako nie posłodzony kisiel lub żel do USG (powiedzmy, że bez smaku – nie próbowałam, nie wiem na pewno:P ) z aromatem truskawki z bananem :) Żel nie zalepia ust, praktycznie nie trzeba go popijać – a przynajmniej nie od razu, gdyż żele jak wiemy, należy popić wodą. O smak jabłka się trochę obawiałam, bo nie powiem, żeby to był mój ulubiony smak, ale był równie pyszny, co truskawki z bananem. Działać działają, bo dowoziły mnie do mety bez objawu bomby z powodu braku cukru :)

Ale żel o smaku jabłkowym ( truskawkowo-bananowe już mi się skończyły)
Ale żel o smaku jabłkowym ( truskawkowo-bananowe już mi się skończyły)

Cena „zwykłego” żelu to 6,49zł

Ocena za całokształt: 5

  • smak – 5
  • cena – 4
  • opakowanie 55,5g starcza u mnie na godzinę intensywnego wysiłku – 5

PODSUMOWANIE

Nie wiem czy ponownie kupię napój izotoniczny, nawet jak producent wprowadzi sprawdzony już przeze mnie smak cytrynowy. Ściskanie żołądka to nie jest przyjemne uczucie ani na treningu, ani na zawodach. Natomiast żele u mnie sprawdziły się, jednak trzeba pamiętać, że znikomy smak dla jednych z Was będzie wadą, dla innych zaletą. Zjadłam już tyle różnych żeli, że naprawdę wolę połknąć bezpłciowego ALE niż jakiegoś wywołującego krzywyryj żela z Olimpu czy Nutrendu.

Z oferty producenta ALE został mi do sprawdzenia Thunder Gel, o smaku coli (nie lubię colowych smaków…) z kofeiną – jako kopniak energii na ostatnie 30-40min przed metą ;) Jednak nie mam gdzie kupić kilku sztuk, przez zimę się zmarnują/przeterminują – nie ma sensu kupować całego pudełka na koniec sezonu.

Producent stale poszerza swoją ofertę, na moje nieszczęście głównie w postaci tabletek. Jednak, jeśli jesteś systematyczny(a) w łykaniu tabletek, to na pewno nie zaszkodzi Ci suplementacja witaminą D czy witaminami.

Być może oprócz żeli, w przyszłości skuszę się na tabletkowe propozycje.

Główna dystrybucja suplementów ale

Baba na rowerze.