168 Przeczytano

Niedzielny poranek po sobotnich Bike-Expo (relacja już wkrótce) w Kielcach zapowiadał się leniwie. Słońce wyszło zza porannej mgły i zastanawiałam się, czy oglądać Mistrzostwa Świata elity, czy skorzystać z pogody i złapać kilka widoczków. Włączyłam komputer, w ruch poszedł fejs i kanał UCI na youtube.

Rano kilometry ciągły się jak smarki z nosa, więc czatowałam w najlepsze z kilkoma osobami, od czasu do czasu zerkając na to, co się dzieje w peletonie. Nasi jadą czujnie z przodu. Jest ok. W czasie rozmowy z Pawłem, pokusiłam się o tezę, która wydawała mi się herezją, jednak bardzo w nią wierzyłam :)

Wróżka Baba :D

Spoglądałam raz przez okno, raz na peleton i jak zobaczyłam, że w Hiszpanii nastał piździernik, zdecydowałam się pokręcić na zewnątrz. Opuściłam stanowisko redaktorskie jak nasi dzielni chłopcy mieli do przejechania jeszcze 199km.

Po podbiciu punktu A, czyli po 1 godzinie i 15minutach weszłam na fb, żeby sprawdzić stan ścigania a nasi co? Ciągną peleton! Oszaleli do reszty!? Nosz cholera. Po medalu. Mało rozsądne.

Z lekkim uczuciem nerwów w żołądku pojechałam dalej. Plany na popołudnie wycisnęły ze mnie soki, gdyż zaczynało mi brakować czasu, a ja daleko od domu. Spięłam się i lekko zemdlona wzięłam szybki prysznic i poleciałam do czekającego na mnie samochodu. Z całego tego zamieszania wyciągnął mnie sms od jak zwykle niezawodnego Renkawa, który krótko napisał, jak gdyby na żądanie:

Kwiato atakuje. Jezu!,

dostałam trzęsawki pospolitej i wydałam nie znoszącym sprzeciwu głosem werdykt szukania relacji w Polskim Radiu. Tam zawsze relacjonują wydarzenia sportowe :) Słaba antena nie ułatwiała poszukiwań, jednak siostrunia stanęła na wysokości zadania. Tymczasem otrzymałam kolejny sms:

4km do mety. Ja p…..e. 10 sekund przewagi.

Cooo? Tylko 10 sekund? Kwiato!? Weź nie żartuj!? Gadałam już sama do siebie obgryzając paznokcie w zaciśniętych paznokciach. Koleżanka z kuzynką się śmiały z moich nerwowych reakcji, mnie oblewały poty jak chomika na gorącej patelni. Pan w radiu rzeczowo, prawie bez emocji zdaje relacje, że jeszcze 2 km i 8 sekund przewagi, że już mija trójkącik, że już meta…meta…META aaaaaaaaaa!!!! Kwiato mistrzem! Mistrzem Świata! Łzy radości pojawiły się w oczach, wydałam z siebie bojowy okrzyk radości i facebook poszedł w ruch :)

…gdzie nastała po raz kolejny Kwiatkomania…:)

Michał „Kwiato” Kwiatkowski Mistrzem Świata w kolarstwie szosowym 2014!

A teraz pozwólcie – idę nadać lotka ;)

Baba na rowerze.