Jesień – za co można ją lubić?

with 7 komentarzy

Wielu z Was z radością wita jesień, w czasie której następuje rozluźnienie pasa treningowego.

Jesień to czas, kiedy nad rozumem góruje serce, gdzie nie liczy wykres a przyjemność czy szeroko pojmowana wolność. Dla wielu są to swoiste wakacje po ciężkim sezonie, czas na kolarski rachunek sumienia: co zrobiłam źle, co mogę i czy wiem jak poprawić, czy chcę startować w przyszłym sezonie? Jesień to czas, gdzie można przytyć 2 kilo i nie martwić się, że pod tą górkę wyjątkowo słabo jedziesz :)

Końcowa wspinaczka do Czerwiennego
Końcowa wspinaczka do Czerwiennego

Jesień to również czas, w którym można odkurzyć inne przyjemności, dla jednych będzie to bieganie, dla innych wędrówki górskie czy zajęcia fitness.
Powoli wdrażam się w inne aktywności, choć kusi na rower, bo słońce ładnie świeci. Jednak temperatura nierzadko sprowadza mnie do parteru i mam problem, żeby właściwie się ubrać. Jest to trudna sztuka, bo jadąc nawet wolno pod górkę szybko zmieniam się w parowóz, moje ubranie przemaka, o czym dobitnie przypomina po zwiększeniu prędkości na płaskim lub z górki. No i ten szybko kończący się dzień. Mogę sobie pozwolić na 1,5 godziny jazdy, a w tym czasie daleko nie zajadę.

Wybieram więc basen, bieganie i, co zdecydowanie najgorzej mi wychodzi – wędrówki górskie. Po całym sezonie, gdzie samotne treningi wychodzą mi bokiem, na wycieczkę w góry wybrałabym się z osobą (-ami) towarzyszącą. Sami wiecie, jak ciężko jest w tym zapracowanym narodzie znaleźć kogoś do robienia wspólnych rzeczy. W sumie mogłabym pojechać na rowerze w Gorce, jednak w Szarym lubi mi ostatnio z miłości pękać łańcuch. Już nie mam do niego siły :)
Powoli przemagam lenia, zaczynam truchtać, coś tam ćwiczyć (pojawił się kolejny motywator, zajęcia ruchowe NKK w czwartki :D ), basen w końcu otworzyli – więc przewiduję, że jesień i zima będzie całkiem spoko :)

Udało mi się jednak wdrożyć dzisiaj wycieczkę na dawno planowane wejście na Sokolicę

Najsłynniejsza sosna w Polsce
Najsłynniejsza sosna w Polsce

. Tempo na początku musieliśmy ostro hamować, gdyż narzuciliśmy z Chłopem nieco za szybkie. A i tak szybciutko weszliśmy :) Mimo pięknej pogody, jesienne światło jest dość trudne do fotografii, do tego strasznie wiało. Ale satysfakcja jest, że udało mi się dopiąć wycieczki jeszcze w tym roku i to w tak pięknej jesieni :)

A Wy, za co lubicie lub też nie lubicie jesieni? :)

Baba na rowerze

  • Jesień ma tę wielką zaletę, że się robi na ścieżkach mniej rowerów, mniej ludzi, i ma się więcej luzu dla siebie. A czasem i całą trasę na wyłączność :)
    Piękne masz te widoki!

    • U nas widoki są może i piękne, ale ścieżek jest mało, więc i „ból istnienia” mnie omija :)

  • Jak dla mnie jesień to magiczna pora w czasie której krajobrazy znane z letnich wycieczek wyglądają zupełnie inaczej. W tym sezonie jesień jest wyjątkowo łaskawa i można wybrać się na całodniowe niedzielne przejażdżki :)

    • Liczę jeszcze na ostatnie dwa weekendy października, że będzie śliczna pogoda, bo mam kilka planów, które chciałabym zrealizować :) nie daleko, ale pięknie ;)

  • Wbrew pozorom jesień nie jest taką złą porą na rowery. Niedawno odświeżyłem sobie wpis Marcina z Wolnego Roweru o listopadzie 2013 http://www.wolnyrower.com.pl/2013/12/najlepsze-zdjecia-miesiaca-wymarzony.html W tym roku w zasadzie też nie ma na co narzekać (poza mgłą i smogiem, ale to krakowska specyfika).

    • Faktycznie, ostatnio są ciepłe dni, zachęcające do przejażdżek na rowerze. Jedynym, największym mankamentem jest to, że bardzo szybko robi się ciemno i ci, którzy pracują w systemie jednozmianowym nie mają praktycznie zbyt wielu okazji pojeździć w bezpiecznym świetle dziennym.
      Najgorzej jest trafić z ubraniem, reszta mi nie przeszkadza :)

      • Maciej Kurek

        Wiem coś o tym – jak widzę, że słońce zachodzi, to wiem, że niedługo fajrant :-)