164 Przeczytano

Plany. Słowo to kojarzy się wielu jako przytłaczający obowiązek, niektórzy zaś (w tym ja) twierdzą, że plany nigdy (tudzież rzadko) nie wypalają, więc to, co chciałabym zrobić w przyszłym roku zaopatrzyłam etykietką „marzenia”.

Marzenia się spełniają! (źródło: emilystroia.worpress.com)

Marzy mi się wiele rzeczy, marzenia nic nie kosztują ale jeśli robię coś w kierunku ich realizacji… to mogę pokusić się o więcej.

Marzy mi się pojechać do jednego z najsłynniejszych bike parków, taki jak Rychlebskie Stezki. Byłoby super, gdyby ten wypad udało się połączyć z zawodami organizowanymi przez Maję Włoszczowską. Zaliczyć dwa wydarzenia za jednym zamachem. Koszty podróży zminimalizowane a i radochy po pachy. Marzy mi się taki emocjonalny weekend. A co mi szkodzi marzyć.

Ostatnio gdzieś tam, w zakamarkach ciemnych, po zwojach mózgu tłucze mi się dość odważne marzenie w postaci startu w zawodach typu enduro. Wykonalne? Może nie w wielkim stylu, ale tak :D Co potrzebuję do tego? Roweru z pełną amortyzacją (inna sprawa, że posiadanie takiego zwyczajnie mi się marzy), wpuszczania się w krzaki i przesuwanie swoich limitów. – Wykonalne.

My roubion (źródło: bikemag.com)

Marzy mi się zrobić lokalne wycieczki po górach, opisać je po swojemu i zrobić taki babski przewodnik. Mam do dyspozycji Gorce i Pieniny. I skrawek pod Tatrami. Do tego trzeba jednak sporo czasu. Ale też do zrealizowania. Nikt nie powiedział, że mam to zrobić w dwa miesiące. Fajnie byłoby też udokumentować to jakimś filmikiem. Zawsze to dodatkowe urozmaicenie opisu tras oprócz tekstu i zdjęć :)

Marzy mi się przesuwać swoje granice wysiedzenia na jakichś fajnych rowerach. Nowe znajomości dzięki podjęciu współpracy z velonews.pl obfitują w różne imprezy, niekoniecznie bardzo komercjonalnych. Na tych imprezach testowanie sprzętu jest prawdziwe i najbardziej subiektywne, nie poparte cudzymi opiniami. Na przykład Szymon wciąż usilnie namawia mnie na wzięcie udziału w TransJurze. – Move your limits.

W pracy wielu ludziom mówię, że czas się znajdzie, tylko trzeba wykazać trochę chęci. To prawda. Czasami sama mam z tym problem, ale jestem tylko Babą (nowy gatunek ludzki :P ). Czasami chęć zrobienia pewnych rzeczy wymaga od nas dobrej kondycji finansowej – ta pokrzyżowała mój start w etapówce. Ale nie składam broni :)

Idzie jesień, szukajmy w głowach tylko przyjemnych (ale i przyziemnych) myśli. Jakoś trzeba przetrwać ten nadchodzący, mroczny sezon!

Baba na rowerze