Jesienna rozkmina

138 Przeczytano

Bieganie to niezła rzecz.

Nienawidzę biegać, zwłaszcza gdy zaczynam, bo mięśnie nóg bolą mnie tak długo, aż się porządnie nie rozgrzeją, później zaś – byle do końca. Czasami, gdy mam dobry humor, bieganie mi się nawet podoba. To uczucie niby wolności się podoba. Jednak dostałam ubrania na testy, pasuje więc je sprawdzić więcej niż 2 x w boju, aby sobie wyrobić konkretne zdanie na temat produktu.

Mała zapowiedź bluzy
Mała zapowiedź bluzy

Truchtłam sobie dwa, może trzy razy, wtem zrobiła się ładna* pogoda, więc szybko wskoczyłam w testowe ciuchy i pojechałam do domu, do fotografa. Jadę, ubrana wydawało mi się dość dobrze, ale czuję, że mam za dużo tych warstw, że ta cała oprawa jest zbyt gruba, że kolejny raz udowadniam sobie, że ja to naprawdę wolę jechać w upale, niż ubrana jak cebula – w warstwy. Nie dość, że cienka koszulka, to jeszcze bluza a na to, żeby mi kości nie przemroziło to membranka-musi-być i zrobiła się kolejna warstwa.

Litości.

No dlaczego ja?

Kurtka Silvini, Tatry i marznąca Baba
Kurtka Silvini, Tatry i marznąca Baba

Jednak bieganie ma kolejną, wielką przewagę nad jazdą na rowerze jesienią – można się ubrać o jedną porę roku mniej niż na rowerze. Bieganie jesienią czy też zimą jest tylko z tego powodu przeze mnie tolerowane – bo nie muszę mieć nie wiadomo jakich membran, tylko uszy zasłonięte, spodnie i bluzę/kurtkę i biegnę żółwim tempem, a i tak zbyt szybko dla moich starych stawów. W lecie owe tempo by mnie zabiło, gdyż brak wiatru na twarzy i ciele spowodowałby ulewę potu i tyle byście mieli ze mnie pociechy.

A po mgle jest słońce. I przymrozek.
A po mgle jest słońce. I przymrozek.

Dlatego ciepłe pory roku są od jeżdżenia na rowerze a zimne od nart, pływania i biegania :)

Wycieczka piesza w Gorce, widok na Tatry :)
Wycieczka piesza w Gorce, widok na Tatry :)
Codzienna mgła
Codzienna mgła

Wasza rozkminiona Baba na rowerze biegająca ;)

*ładna – jesienią rozumiane jako ładna, ale tylko przez okno