5 razy TAK! dla listopadowego kręcenia

39 Przeczytano

Listopad znów zdaje się być łaskawy dla kolarzy, którzy weszli w fazę przygotowania formy na przyszły rok. Jeśli temperatura w 11-tym miesiącu roku wynosi w ciągu dnia nierzadko 15° C, wiedz, że coś się dzieje.
Dzisiaj skwapliwie skorzystałam prawdopodobnie z ostatniej możliwości wyskoczenia na tlenowe kręcenie w środku tygodnia w tym miesiącu. Utlenowanie mięśni dało efekt w postaci nowego postu :)

View this post on Instagram

I love fall in Portland. Via @pennertap

A post shared by Castelli Cycling (@castellicycling) on

5 powodów, dla których warto kręcić w listopadzie:

  1. Ścieżki rowerowe świecą pustkami – tak, o godzinie 15-tej minęłam kilku cyklistów, większość z nich była na rekreacyjnej jeździe, ale zagęszczenie było tak małe, że w zasadzie można stwierdzić, że było pusto. Nikt, nie przeszkadzał niewłaściwym zachowaniem i nie było konieczności częstego hamowania, co wybija z rytmu.
  2. Temperatura oscylująca w granicach 12-15 °Celsjusza nie wymaga ubieranie się w milion warstw – nie wiem jak Wy, ale nienawidzę się ubierać na rower o tej porze roku. Konieczność ubrania kilku warstw odbiera swobodę na rowerze i przyjemność z jazdy.
  3. Drogi boczne wolne są od wielu uczestników ruchu – nie ma szalejących ciągników, młodzieży spędzającej wakacje za kółkiem, szalejących dzieci i krów.
  4. Długość dnia nie pozwala znudzić się rowerem – nie sądziłam, że to napiszę, ale póki jest fajna pogoda, można robić jazdę w tlenie o idealnej długości jak na pierwszy miesiąc bo zupełnie zabagałanionym (czytaj wolnym od reżimu) październiku. Unikniemy w ten sposób przetrenowania już w marcu a jednocześnie…
  5. nie musimy jeszcze rozkładać trenażera. Po co, skoro można jeździć na zewnątrz?

A co, jeśli nie mogę wyskoczyć na rower przed 15-tą?

No cóż, choć tęsknię za pedałowaniem, staram się raczej „używać” innych aktywności fizycznych jak bieganie czy pływanie. Pozwoli to uniknąć dużych nakładów na karnety a różnorodność w planie treningowym nie pozwala się szybko znudzić do tego wpływa zbawiennie na nasze ciało, które zimą traktowane jest (a przynajmniej powinno być) całościowo.

A siłownia?

Wiadomo, że jest to stały element w przygotowaniach do sezonu, bez którego nie powinno się obejść. Ale można ćwiczyć ciężarem własnego ciała, co raczej wyjdzie nam na dobre, do tego ćwiczenia takie nie są aż tak izolowane i pracuje całe ciało – podobnie jak na rowerze.

Jakie są Wasze sposoby na przetrwanie zimy bez utraty formy? :)
 

Baba na rowerze.