Rowerowy zestaw od Silvini – recenzja

431 Przeczytano

Minął miesiąc intensywnego testowania odzieży, którą otrzymałam od dystrybutora czeskiego producenta odzieży technicznej, specjalizującej się w odzieży dla kolarzy i biegaczy narciarskich. Ubrania testowane były w takich warunkach atmosferycznych, na jakie pozwoliła tegoroczna raczej ciepła jesień, czyli w zakresie od +2°C do 15°C. Pozwoliło to subiektywnie ocenić, do jakiej rzeczywiście pogody są te ubrania przystosowane. Dwa ubrania szczególnie przypadły mi do gustu, jedna nie do końca, co nie oznacza, że jest złym produktem, ale nie spełniła moich oczekiwań wobec niej postawionych.

Dużą zaletą Silvini jest ilość produktów przeznaczona zarówno dla pań jak i panów oraz, co ciekawe dla dzieci. Wystarczy obejrzeć ich sklep internetowy.
Produktami testowymi były:

  • spodnie Movenza TOP
  • bluza Sabbione Thermo
  • kurtka Acero

 Zacznę od bluzy.

1. Bluza ocieplana Sabbione 

Sabbione Thermo - Silvini
Sabbione Thermo – Silvini

Wykonana została z materiału flexiFIBRE, co oznacza tyle, że jest to włókno charakteryzujące się stabilnością rozmiaru i wysoką elastycznością. Ocieplenie POWERterm – to polar od wewnątrz, który pomaga w wentylacji i izolacji termicznej. Bluza jest bardzo przyjemna w dotyku, z zewnątrz jest trochę „śliska”, ale nie krępuje ruchów i w temperaturze od 5°C d0 15°C idealnie nadaje się do biegania. Oczywiście wszystkie szwy są płaskie, dzięki czemu obtarcia raczej nie powinny się zdarzyć. Mnie się nie zdarzyły. Zdarzyło się natomiast delikatne zmechacenie materiału w miejscu, gdzie stykał się z plecakiem, podczas inauguracyjnej wycieczki w Gorce. Nie wpłynęło to na dalsze użytkowanie bluzy, jednak wizualnie trochę raziło.
Jest to chyba pierwsza bluza, w której kompletnie nie przeszkadzają mi otwory na kciuki, których osobiście nie znoszę. Nie są wielkości pięści i zostały sprytnie umieszczone przy gumce ściągającej rękaw. Same rękawy są odpowiedniej długości, naturalnie spełniając wymogi, jakie stawiane są przed bluzą rowerową.
Z tyłu znajduje się zamykana na zamek kieszeń, która mieści średniej wielkości smartfon, lub kilka drobnych rzeczy. I tu jest jeden minusik: nie włożę kluczy do tej samej kieszeni co telefon, więc zawsze miałam zagwózdkę, gdzie mam dać klucze – pół biedy, jak miałam ubrane spodnie z kieszeniami.
Silvini nie próżnuje na polu bezpieczeństwa – gdzie tylko się dało, pakowało odblaski od bardzo widocznych, poprzez wymyślne nadruki – wszystko po to, abyśmy po zmroku byli widoczni.
Nie byłam przekonana do koloru. Nie przepadam za czerwonym właściwie z jednego powodu – pranie tego koloru rzeczy przysparza problem z barwieniem innych rzeczy na czerwony (gorzej, jak różowy…) kolor. Dlatego, jak zobaczyłam biały pasek, który wizualnie fajnie zgrywa się z czerwonym i czarnym, to pierwszą moją myślą była „jak on zniesie pranie?„. No cóż, nie zniósł, po pierwszym praniu stał się szary.
Bluza układa się bardzo wygodnie na ciele, denerwuje nieco słaby, a właściwie brak ściągacza w biodrach, przez co taśma z nadrukiem silikonowym nie spełnia swojej funkcji, chroniącej przed podciąganiem się przedłużenia bluzy do góry. Przeszkadzało to tylko wtedy, gdy chciałam sięgnąć po coś do kieszeni (zwłaszcza podczas jazdy na rowerze) i dół bluzy żył swoim życiem, i musiałam się trochę umanewrować jedną ręką z tyłu, żeby z powrotem ją ułożyć, przed przykryciem jej z powrotem kurtką.

Ocena:

  • cena: 3/5 (220zł)
  • jakość wykonania: 4/5 (minus za zmechacenie i odbarwienie białego paska)
  • wygoda użytkowania: 5/5

2. Spodnie Movenza TOP

Spodnie Movenza Top - Silvini
Spodnie Movenza Top – Silvini

Drugi z dwóch ulubionych produktów podesłanych przez Silvini. Wykonane z ocieplanego POWERterm, elastycznego flexiFIBRE oraz membrany 4flex – elastycznej w czterech kierunkach, wiatrochronnego i oddychającego materiału. Membrana została zastosowana w przednim panelu spodni, z tyłu objęła też łydki. W pozostałej części zastosowano ocieplaną lycrę, która zapobiega przegrzaniu się.
Sama membrana, może i rozciągliwa jest, ale w porównaniu z lycrą zachowuje się jak gruba guma i takie też sprawia wrażenie. Jest to specyficzny materiał, nieco szorstki i pierwsze chwile wydają się być strasznie drętwe, zwłaszcza na wysokości kolan – miałam wrażenie, że strasznie ogranicza mi ruchomość. Nadają się do temperatury 2°C (do 25km/h) do 15°C (~30km/h). Każda wolna ale mocna jazda (np. pod górę, lub MTB)  w wyższych temperaturach kończy się mokrą skórą, ale odczuwalne stawało się to dopiero przy zdejmowaniu spodni.
W nogawkach znajdują się zamki ułatwiające założenie spodni (przez trudno rozciągającą się membranę), do tego wszyte są paski z nadrukiem silikonowym zapobiegające podciąganiu się nogawek.
Z tyłu spodni znajduje się kieszeń, w której podobnie jak w bluzie opisanej wcześniej zmieści się średniej wielkości smartfon lub kilka drobnych rzeczy. Zamek kieszeni chodzi płynnie, właściwie bez oporu, ale nie dochodzi do samootwierania się. Aby spodnie siedziały na swoim miejscu, w pasie znajduje się również ściągacz, który możemy wzmocnić zawiązaniem sznurka – choć w moim przypadku nie było to konieczne. Szwy oczywiście są płaskie i szczęśliwie nie było mi dane doznać obtarć.
Stan spodni nie jest zbyt wysoki, co mi nie przeszkadzało, zwłaszcza ściągacz, który nie uciskał brzucha, z tyłu jednak mógłby być odrobinę wyższy.
Odblaski wszyte w tych spodniach są kwintesencją widoczności po zmroku. Sprytnie wszyte paski odblasków pomiędzy panelami, poprowadzone są tak, abyśmy byli widoczni z każdej strony. Naprawdę, wreszcie nie trzeba ubierać kamizelki drogowca, mnogość odblasków robi robotę i do tego nie śmierdzi kiczem. Sprawdźcie na zdjęciach.
Jako, że spodnie są w dwóch wersjach – można wybierać z wkładką lub bez – uważam to za dobre posunięcie marketingowe, choć raczej podyktowane jest to znów nartami biegowymi lub kolarstwem. Ja miałam te z wkładką, o której nie piszę nic, ponieważ jest ona zbyt cienka, aby ją chwalić, poza tym osobiście tego typu spodnie wolałabym mieć bez wkładki, aby bez skrępowania używać ich w wielu dyscyplinach sportowych.

Ocena:

  • cena: 4/5 (280zł/295zł – różnica w cenie między tymi z wkładką a bez)
  • jakość wykonania: 5/5
  • wygoda użytkowania: 4/5

3. Kurtka Acero

Kurtka Silvini Acero w akcji :)
Kurtka Silvini Acero w akcji :)

Wielofunkcyjna kurtka z odpinanymi rękawami, zaopatrzona w membranę wodo- i wiatroodporną W-Proof na klatce piersiowej, rękawach i tylnych kieszeniach (!). Panele boczne oraz na plecach są wykonane z szybkoschnącego materiału lightMESHo wysokiej oddychalności. I tu jest pies pogrzebany. Na mój gust i potrzeby tego oddychającego panelu było po prostu za dużo, zwłaszcza podczas jazdy rowerem szosowym. Rozgrzane ciało przyjemnie chronione z przodu było „częstowane” nieprzyjemnie zimnym wiatrem po plecach. Brr! Aż mnie przeszły dreszcze na samą myśl o tym. Rozwiązanie to znacznie lepiej sprawdza się podczas jazdy w terenie rowerem górskim, gdzie prędkość przeze mnie osiągana nie chłodziła zgrzanych pleców wiatrem. Moim zdaniem do zastosowań „szosowych” należałoby zostawić te panele na spodzie rękawów i na bocznych panelach (żebra) i wentylacja byłaby i tak na wysokim poziomie. Od wewnątrz, aby materiał nie kleił się do ciała jest siateczka znana z kurtek przeciwdeszczowych, co podnosi trochę wagę tej kurtki. Czy potrzebnie?
Fason tej kurtki jest tak skrojony, że po założeniu jej z przodu przylega dość ściśle do ciała, z tyłu jest znacznie więcej luzu. Podobnie jak w przypadku bluzy, na biodrach ściągacz nie ściska zbyt mocno, ale kurtka nie podciągała się.
Odpinane rękawki z początku mnie ucieszyły, jednak mina nieco mi zrzedła, gdy po ich odpięciu moim oczom ukazały się… rękawki. Nie wiem jaką one mają pełnić funkcję. Okej, jak się ma gołe ręce, to nie wygląda tak źle, jednak w przypadku ubrania jakiejś bluzy pod spód efekt jest mizerny. Zupełnie nietrafiony pomysł.
Zupełnie przypadkowo kurtka została przetestowana w lekkim deszczu. Nie przemokła tam, gdzie była membrana. Dopiero oceniając „straty” poniesione w wyniku napotkanego listopadowego deszczu, zauważyłam, że tylne kieszenie są zrobione z membrany, co uratowało moje nerki przed wychłodzeniem na skutek braku błotników :) Same kieszenie są dość płytkie, dopiero ich całkowite wypchanie chroni przed wypadnięciem zawartości. Jest też jedna kieszeń zapinana na zamek, do której łatwo trafić przez dłuższy uchwyt do zamka.
Stójka jest dość wysoka i sztywna, więc nie podwijała się i dobrze chroniła przed wiatrem. Tuż pod brodą znajduje się również ochronna patka, która prawdopodobnie chroni przed przedostawaniem się zimnego wiatru na szyję.
Podobnie jak spodnie, kurtka jest mistrzem widoczności 360° . Jest ich tyle i w takiej konfiguracji, że już żaden kierowca nie wymiga się tłumaczeniem, iż nas „nie zauważył„.

Ocena:

  • cena: 1/5 (420zł) w tej cenie na jesień i wiosnę kupiłabym raczej kurtkę typu sotfshell
  • jakość wykonania: 5/5
  • wygoda użytkowania: 3/5 (to za te rękawki i za dużą ilość paneli lightMESH)

Co ciekawe, każdy z tych produktów znacznie lepiej się prezentuje na człowieku, niż podziwiając je w rękach. Kurtka wydawała mi się pstrokata, jednak w zestawie ze spodniami wygląda naprawdę całkiem zgrabnie. Dobrym pomysłem było danie czarnego koloru jako dominującego, a białego tylko na rękawy, a mimo tego i tak wydawało mi się, że ta kurtka jest bardziej biała niż czarna. Wszystkie swoje zachwyty i rozterki zawarłam w powyższym teście po intensywnym czasie testowania ciuchów Silvini. Czasami to tylko chęć przetestowania wyganiała mnie na trening, bo przecież nie napisałabym nic interesującego od samego patrzenia na nie.

Odblaski

Tak, wiele o nich pisałam, myślę, że o tej porze roku, gdy zmierzch zapada zaskakująco szybko ważne jest, aby być widocznym na drodze, chyba co do słuszności tej racji nie muszę nikogo przekonywać. Dość już gadania, oto odblaski  w akcji:

Na koniec dodam, że wielkie odblaski na rękawach kurtki pełnią dodatkową funkcję, zwłaszcza, gdy sygnalizujemy chęć skrętu – odblaski w tym miejscu to stuprocentowe „migacze”.

Podsumowanie końcowe

Było to ciekawe doświadczenie. Kurtka zraziła mnie po pierwszej przejażdżce, jednak postanowiłam jej dać jeszcze szansę. Dużo lepiej sprawdza się w boju MTB lub, ze względów widoczności do dojazdów np. do pracy, czy na studia. Jednak, cena jest dość zaporowa, jak na kurtkę „tylko membranową„. Za 420zł można kupić kurtkę, która będzie wykonana z softshella, lub kurtkę membranową a do tego ocieplaną bluzę (w myśl zasady ubierania się na cebulkę), choćby nawet testowaną przeze mnie. Z czystym sumieniem mogę polecić spodnie, które uważam, że są dobrym przykładem stosunku ceny do jakości – ze swojej strony polecę te bez wkładki. Bluzę maltretowałam zdecydowanie najwięcej, może dlatego, że można w niej zarówno biegać jak i jeździć na rowerze. Ja jeszcze byłam w niej w górach. Jako druga warstwa w dni bezwietrzne okazuje się być naprawdę dobrą alternatywą.

Dziękuję Silvini technical sportwear za udostępnienie mi odzieży na testy, to był naprawdę fajny czas, choć w październiku miałam odpoczywać :)

Silvini-sale-start

Baba na rowerze