Babska Tygodniówka #6

37 Przeczytano

Już kolejny, bo 6 tydzień treningów jako takich za mną. Miałam wielkie plany wobec swojego planu, ale zwyczajnie nie chciało mi się siąść i naszkicować planu choćby na pół roku. Lenistwo to moje drugie imię. Zimy jak nie było, tak nie ma, kusiło nawet wiosenną aurą, ale przypomniałam sobie, że nienawidzę mieć na sobie milion warstw i wolę się spocić w domu niż czuć się jak stukilowy baleron. Tyle słowem wstępu ;) Oto moja miniona tygodniówka:

  • Poniedziałek (12.01.15)wolne. Miałam sobie nie robić wolnych poniedziałków. Ale robię. Po prostu za wcześnie, żeby zmusić się do treningu :)
  • Wtorek (13.01.15): trenażer. Ciężką sprawę sobie narzuciłam. Testuję TrainerRoada. Nie wiem czy się spalę w sezonie czy odpalę race? To się okaże :) 4×5 interwały, przegrabione dodatkowo sprintami. Za zadanie miało mi to wzmocnić próg anaerobowy + aerobowy. Była istna masakra, po jednym sprincie było 15 sekund, po drugim 30sekund… lało się ze mnie niemiłosiernie. Bardzo konkretne 57 minut wysiłku.

Kalistenika (pompki przy ścianie + podwijanie kolan).

Pompki przy ścianie:
1s: 50x
2s: 40x
Miały być 2 serie po 50x ale przy drugiej serii się zorientowałam, że to ogromny ból i tym razem skończyło się na 90x ;)

Podwijanie kolan:
1: 20x
2: 20x
3 20x
To było mądre posunięcie. Nie zmęczyłam się przy pierwszej serii i mogłam wykonać z całkiem świeżymi mięśniami kolejne serie :) Następnym razem zwiększę o 1 lub 2 powtórzenia :)

Dodatkowo, jak co sobotę, przypadł czas na ćwiczenia kalisteniki. Jako, że podciągnięć do pionu mogłam bez problemu wykonać 3x50x, postanowiłam zmienić jedno ćwiczenie w całym zestawie na podciąganie do poziomu już przy użyciu drążka. :D Kalistenika (przysiady w staniu na barkach + podciąganie do poziomu)

Przysiady w staniu na barkach:
2×30 powtórzeń.

Po pierwszej serii 30powtórzeń sięgnęłam do książki i przeczytałam opis i to rozjaśniło mi jak przyjąć pozycję wyjściową. Dzięki temu druga seria była trudniejsza w utrzymaniu równowagi, ale za to nie miałam aż takiego dużego ucisku na nerw łokciowy. Podtrzymywanie się utrudniała mokra koszulka po bieganiu.

Podciąganie do poziomu
1s: 3powtórzeń
2s: 2 powtórzenia :P
Pierwszy raz robiłam, drążki nigdy nie były moją mocną stroną ;) ale miałam już dość tych nudnych podciągań do pionu. Prawdopodobnie będę musiała lekko zmodyfikować na początku to ćwiczenie. Masakrycznie bolą mnie przedramiona :D

Tak było. Teraz nadchodzi nowe. Motywacja jako taka jest, teraz wykonałam 4 godziny i 36 minut treningu, wylałam mnóstwo potu, wyglądałam jak świnia, ale czułam się jak lisica ;)

Do następnego!

Baba na Rowerze.