Wyzwanie rowerowe – tydzień pod górę

with Brak komentarzy

Se umyślałam, że po tygodniu takim se, zakończonym mordęgą dookoła Jeziora (a właściwie zalewu) Orawskiego, będę miała tydzień górek.

Czym się to charakteryzuje?

Ano tym, że nie liczy się odległość a przewyższenie. I efekt jest taki, że siedząc przed komputerem, pisząc ten wpis moje nogi skomlą o gorącą kąpiel a ja przecież jestem już po prysznicu. A przewyższenia, to suma metrów, które w ciągu jazdy pokonujesz pod górę. To właśnie one są wyznacznikiem trudności danego treningu/wyścigu. Prędkość na nich uzyskana może nie jest aż tak istotna jak suma przewyższeń, jednak jeśli przejedzie się pewien odcinek szybko, to jest się czym chwalić.

Po co to wszystko?

Bo tak. Po motywację. Bo nogę i formę wyrabia się na górach, nie na płaskaczach. Choć podobno wiatr to jeden z lepszych trenerów (nie wiem czego).

Jak to wygląda?

Jeszcze będąc w pracy obmyślam plan trasy, który zanim dojadę do domu ulega tysiąckrotnemu zmienieniu. Tak było i tym razem. Przed wejściem do busa słońce naparzało mi przez szybę, usypiając mnie dość szybko, po czym jak z niego wysiadłam (z busa), to niepokojąco zauważyłam ciężkie, ciemnoszare chmury na niebie i oziębienie. Wybrałam więc opcję „jak najwięcej przewyższenia bez wyjeżdżania z miasta„. I to był dobry pomysł. Nowy Targ, właściwie jego przedmieścia leżą na mocno pagórkowatym terenie, paradoksalnie w stosunku do centrum, które jest bardzo płaskie. Więc jest na czym nabijać przewyższenia. Jazda „do końca asfaltu i z powrotem” nabiło mi 27km i 564m przewyższenia. Dużo? Gdybym miała świeższe nogi, lub miała czas na dzisiejszy pomysł wczoraj, to myślę, że mogłabym się zmieścić 1000m/up w 35km.

No dobra, ale czy to dużo?

Dla mnie dużo. Zrobiłam 27km nowotarskim asfaltami prowadzącymi mnie do miejsc, gdzie na piechotę bym się w życiu nie zapuściła, o prędkości średniej bliskiej maksymalnej żółwia, podczas gdy dla porównania rundka wokół Orawskiego miała 103 km i wyniosła mnie 774m przewyższenia. Odpowiedzcie sobie na pytanie sami, czy 560m na 27km to dużo.