Babska Tygodniówka #17

129 Przeczytano

Zeszły tydzień był regeneracyjnym na wskroś. Aż za bardzo jak dla mnie. No ale, sami widzieliście, że u nas zamiast wiosny przytargało zimę. A może to ten kwiecień – plecień? Tak czy owak, rower to była ostatnia rzecz o jakiej marzyłam dzięki szalejącej śnieżnej aurze. Ale za to Zajączek postanowił sprawić mi tyle niespodzianek, że aż nie wiem z czego się mam bardziej cieszyć :)

A mój treningowy reżim wyglądał tak:

poniedziałek, wtorek, czwartek,piątek, niedziela – WOLNE

Środa i sobota – wolne + 30min kalisteniki.

Słabo, nie?

No cóż, na usprawiedliwienie dodam, że ominęłam te łatwe i męczące psychicznie ćwiczenia i teraz jak spędzę 30-40 min na ćwiczeniach kalisteniki, do mam lekką obolałość mięśni, co jest oznaką działania :) Co prawda nie trenuje to wytrzymałości, ale rzeźba też musi być.

Dzisiejszy wpis będzie bez zdjęć. Obraziłam się za brak funkcji osadzania po zmianie hostingu :(

Baba na Rowerze.