Ścieżki rowerowe – zło konieczne?

174 Przeczytano

Dwa lata temu w Nowym Targu można było zauważyć pojawienie się dość długiego odcinka ścieżki rowerowej. Moja radość była uzasadniona, bo równe, gładkie i puste ścieżki były świetną alternatywą do wyjechania z miasta do sąsiednich miejscowości (co prawda tylko 2 kierunkach, ale zawsze to coś). Najgorsze zaczęło się, gdy sieć rozwinęła się wzdłuż, nastały piękne dni i w weekendy lub ciepłe wieczory przejazd przez ścieżkę rowerową oznaczał jedno: slalom gigant. W większości ścieżka ta ma charakter „pieszorowerowy„, miejscami rozdziela się na dwa odrębne pasy.

Znak drogowy „ścieżka pieszo rowerowa”

Zanim oficjalnie otwarto ścieżkę już dochodziło do łamania prawa, czasami do dantejskich scen.
Młoda mama z dzieckiem w wózku szła środkiem ścieżki, delektując się świeżym powietrzem i śpiącym maluchem, zapominając o całym świecie.
Biegacz ze słuchawkami w uszach tak bardzo płynął po ścieżce, że zajmował środek ścieżki lub biegł w 2/3 szerokości, że ani z prawej ani z lewej strony nie dało się go wyprzedzić na spokojnie.
O, jeszcze właściciele czworonogów, prowadzący swoich pupili na rozwijanej smyczy. Pan z prawej, pies z lewej. I co, mam przeskoczyć nad smyczą?

Żeby nie było, że to elegia tylko o pieszych. Teraz pora na rowerzystów.

Najlepsze kumpele, zajęte rozmową w najlepsze, jadące na plażowych cruiserach jadą całą szerokością (wąskiej) ścieżki utrudniając ruch każdej napotkanej istocie żywej na ścieżce.
Małe dzieci zostawione bez opieki – !?
Na ścieżce nieco odleglejszej (Szczawnica – Czerwony Klasztor) byłam świadkiem znacznie gorszych scen, na tamtejszej ścieżce jeżdżą tłumy rowerzystów niedzielnych + tabuny pieszych. Jadą prosto, nagle skręcają, w dupie mając co się dzieje za plecami, w dupie mając pieszych czy wolniejszych/szybszych od nich rowerzystów. Na odcinku 9km w jedną stronę, widziałam 3 kolizje (w ciągu jednego dnia).

fot.:rzeszow4u

A gdzie zostawiłeś mózg?

Największym problemem jest zanik funkcji mózgowych ludzi zaraz po tym, jak wsiądą na rower. Nie wiem dlaczego ludzie będąc na urlopie zapominają zabrać ze sobą tego narządu odpowiadającego za różne procesy myślowe?
Wsiadając na rower, ubierając rolki czy idąc pieszo po tłumnym trakcie wciąż należy pamiętać o zasadach ruchu drogowego!
Zakładam, że posiadasz prawo jazdy lub chociażby kartę rowerową/motorowerową, więc jesteś po egzaminie z pozytywnym wynikiem dopuszczającym Cię do ruchu drogowego pojazdem zmotoryzowanym i/lub rowerem. Czy jak wsiadasz za kółko też zapominasz wziąć mózgu? (Wiem, że niektórzy zapominają…)

W czym problem?

Będąc uczestnikiem ruchu drogowego jesteś otoczony wieloma paragrafami, w skrócie nazwanym Kodeksem Drogowym (prawo i przepisy o ruchu drogowym). Nie wchodząc w głębokie szczegóły, podam kilka przykładów:

  • ruch prawostronny – wszystkie pojazdy w naszym kraju zobowiązane są do ruchu prawym pasem jezdni
  • zanim zmienisz pas, upewniasz się w lusterku wstecznym i bocznym, że nikt jadący za Tobą już tego manewru nie uczynił, który Ty zamierzasz, włączasz migacz i wykonujesz manewr
  • znasz zasady pierwszeństwa na skrzyżowaniach i nie tylko
  • wiesz, co oznacza większość znaków drogowych
  • ograniczenie prędkości (najczęściej łamane prawo kodeksu drogowego w naszym kraju)
  • nie wsiadasz za kółko po spożyciu alkoholu
  • zapinanie pasów – bezpieczeństwo przede wszystkim

Wracając do ścieżek rowerowych i zachowań rowerzystów – wszystkie wyżej wymienione zasady kodeksu drogowego (obejmujące przecież wszystkich!) idą w zapomnienie. Jak ręką odjął, wyprzedzając wolniejszego nie ogląda się taki delikwent za siebie, czy ktoś już go nie wyprzedza. Jadąc środkiem drogi inny delikwent zaburza płynność ruchu. Nie wspominam o tych, którzy jadą śladem węża po ścieżce rozmawiając przez telefon, lub pisząc nań sms.

Ludzie, czy Wy macie dość swojego życia?

Nikt nie jest święty, nawet ja. Każdemu zdarzy się dzień, w którym może być roztargniony, rozkojarzony i popełnić jakieś głupstwo, ale większość osób spotykanych na świeżo postawionych, lub gęsto załadowanych ścieżkach jest po prostu idiotami, którzy myślą, że prawo obowiązuje tylko w samochodzie!
Prawo o ruchu drogowym zostało wymyślone dla naszego bezpieczeństwa. Po nic innego. Choć nie mam własnego samochodu, to odnoszę wrażenie, pomijając głupie zachowania kierowców, o których pisałam tutaj (Apel to mobilnych), że zmotoryzowani mają coraz mniej swobody, na rzecz braku myślenia ludzi uprawiających „ekologię”.

***

Na zakończenie, może nie ze ścieżki rowerowej, ale filmik dosadnie Wam pokaże, czym się kończy bezmyślne zmienianie pasa ruchu i przekażcie ten wpis każdemu niedzielnemu rowerzyście.

Ten rowerzysta miał więcej szczęścia niż rozumu. Miał obowiązek oglądnąć się za siebie. Kierowca ciężarówki/tira, też nie był bez grzechu (wyprzedzanie lewym pasem), dlatego apeluję zawsze i wszędzie o zachowaniu zasady ograniczonego zaufania.

 

Baba na Rowerze.