Knog Blinder 1 – recenzja

with 3 komentarze

Dzięki uprzejmości Poręba rowery otrzymałam dwie lampki Knog Blinder 1 na testy. Marka dała się poznać solidnymi produktami, mocnymi lampkami i nienagannym projektem. Dałam się skusić jej czarowi i otworzyłam skarbonkę jakiś czas temu i absolutnie tego nie żałuję. Lampki przeżyły już sporo i ani razu mnie nie zawiodły.
Dlatego ucieszyłam się, gdy odezwali się przedstawiciele Poręby i wybrałam celowo mniejsze lampki, które nie odejmują uroku rowerowi szosowemu jednocześnie dbając o moją widoczność na drodze.

Cechy szczególne

  • Gumowe zapięcie z metalową sprzączką = prostota montażu. Z początku średnio byłam przekonana do tego rozwiązania, gdyż nie bardzo ufałam jego wytrzymałości. Wierzcie lub nie, lampki wytrzymały jazdę z Turbacza rowerem górskim bez przesunięcia się nawet o 1 milimetr, nie mówiąc już o przypadkowym odpięciu, o którym mowy w ogóle nie ma. Dziesiątki razy odpinałam i zapinałam i gumowy pasek wciąż elastyczny i wytrzymały.
  • Wodoodporność. Po internecie krążą filmiki, gdzie świecącą się lampkę knoga ktoś wrzuca do szklanki z wodą a ta dalej świeci. Nie sprawdzałam tego w tak nieżyciowy sposób, jednak wiem, że ulewy i deszcze moje lampki przetrwały. Podobno są też odporne na kurz. Jeśli błoto to też kurz, to zgadzam się.
  • Aluminiowy szkielet obudowy. Kolory są anodyzowane, co oznacza, że są trwałe.
  • Rozmiary. Lampki Knog Blinder 1 (w moim przypadku COG i FLOWER) charakteryzują się rozmiarami 25x25x33mm. Nic Wam to nie mówi? Spójrzcie na lampki w sąsiedztwie z dwuzłotówką. Maleństwo, prawda? Do tego jedna lampka waży tyle, co nic – 15g
  • Wbudowany akumulator litowo-polimerowy. Cokolwiek to oznacza. Część uchwytu, która została uformowana tak, aby obejmować rurę jest również wtyczką USB, za pomocą której można naładować lampki. Czas działania lampek – 2 godziny w trybie ciągłym/stałym oraz 11 w trybie migającym. W moim ulubionym na tył (i mało denerwującym kierowców samochodu, ale wciąż widocznym) wytrzymała około 7 godzin, podczas gdy z przodu lampka była jeszcze pełna werwy.
  • Moc diody to 20 lumenów (!) dla lampki przedniej i 11 lumenów dla lampki tylnej, które według danych producenta dają nam widoczność na 600m. Przyznam się, że nie wiem jak to jest naprawdę z tą widocznością. Ale gdy zobaczyłam jak działają lampki za 15 zł, popularne „żabki” w towarzystwie moich Knogów, byłam zaskoczona.

Prostota użytkowania

Lampki knog wydają się być drogie. Może nie służą do jazdy w ciemnym lesie i do oświetlenia drogi, jednak ludzkie oko ma bardzo dużą zdolność akomodacji i widzenia w ciemności. Jako lampki pozycyjne spełniają swoje zadanie lepiej, niż niejedne tańsze odpowiedniki. Użytkowanie? Jest tak banalnie proste, że producent nie załączył nawet instrukcji obsługi (dla wyjątkowo opornych technologicznie instrukcję w j.angielskim można pobrać stąd. Zakładasz, przytrzymujesz przycisk włączania o wyczuwalnym skoku nawet w rękawiczkach i jedziesz. Obydwie lampki mają 5 trybów świecenia, wystarczająca ilość aby wybrać sobie „ulubione”, które są zapamiętywane nawet po wyłączeniu lampek.
Do tego świetnie wyglądają. Są zgrabne, nie wydają się być plastikowe a dopiero na żywo można zobaczyć jak bardzo są solidne.

Skąd wiem, że lampka się wyczerpała?

Podczas próby jej włączenia lampka świeci się na czerwono przez kilka sekund, po czym gaśnie. Pora nakarmić je energią wprost z wejść USB naszego komputera lub ładowarki przenośnej. Czas ładowania? Nie mierzyłam, ale około 1,5 godziny.

Czy kupiłabym je jeszcze raz?

Cena jest najsłabszym ogniwem tych lampek. 99 polskich złotych za sztukę wydaje się być dużo i tak też jest. Jednak wykonanie i działanie może być kartą przetargową dla osób zastanawiających się nad kupnem lampek Knog. Wybór jest ogromny, jeśli dla kogoś Blinder 1 jest zbyt słaby, może wybrać 4 lub inne, super mocne lampki, za których moc kierowcy Cię znienawidzą :)

Ocena:
⊗Działanie: 5
⊗Wygląd: 5
⊗Wykonanie: 5
⊗Cena: 3

Lampki możecie kupić w Poręba rowery