Babska Tygodniówka #23

115 Przeczytano

Sru i wzium! Tak szybko minął 23 tydzień treningów. Zupełnie przypadkiem liczba godzin była drastycznie mniejsza ale dobrze wpłynęło to na moją dyspozycję na pierwszych zawodach w tym roku. Oto koks:

  • Poniedziałek (11.05): wolne.
  • Wtorek (12.05): rower/szosa. Po sromotnej sobocie nastał dobry wtorek. Szybka strzała wciąż nie jestem, ale poczułam, że organizm funkcjonuje tak, jak trzeba i nie zamulam tak pod górkę jak w sobotę. Pogoda fajna, na krótko, coraz mniej gratów trzeba wozić ze sobą :) Pod Bielankę jechało mi się spoko, tak samo w Pyzówce w stronę Sieniawy było OK. Później miałam uderzyć na Ciche ale inna sprawa trochę wytrąciła mnie z tego pomysłu. Spoko rozpoczęcie tygodnia.

  • Środa (13.05): rower/mtb. W pizdę jeża! Mio nie chciało się włączyć! …więc sobie włączyłam endomondo. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów :D Trening bez zapisu gpx to nie trening ;) A tak serio, to trochę mnie zdenerwowała niedyspozycja Mio, byłam nawet bliska zawrócenia do domu, po wyjechaniu z trudem na Klocek, ale zawzięłam się i pojechałam tak, jak miałam w planie. W sumie to do wyboru miałam albo w kierunku Turbacza żółtym i od razu na zielony zjechać albo na Marfianą Górę i stamtąd gdzieś tam pobłądziwszy wyjechać na o.Nowe. Gdyby nie to, że telefon ma wszystko, to dojechałabym nie wiem gdzie a tak to monitorowałam od czasu do czasu gdzie się znajduję i udało mi się w końcu dotrzeć na miejsce. Nie bez kłopotów. Przejeżdżając przez potok wyjebałam się ostentacyjnie, na szczęście zamoczyłam tylko buty i lewą nogawkę spodni a treść kieszeni koszulki została sucha. Zmyliła mnie krystalicznie czysta woda a muł/piasek w niej znajdujący się zatrzymał mi rower podczas przejazdu. No cóż, zdarza się najlepszym :) Ogólnie głównym założeniem było pojeździć trochę w terenie przed niedzielnym maratonem. 

No… tak zleciał tydzień. Mimo mniejszej ilości godzin spędzonych w siodełku był pełen wrażeń. Życzyłabym sobie wreszczcie stabilnej pogody, żeby móc naparzać codziennie po 2 godziny na rowerku :) Jestem stęskniona do ciepełka :)

Tymczasem uciekam, bo coś straszy burzą i relację z zawodów będę musiała napisać na telefonie!

Baba na rowerze.