Babska Tygodniówka #24

155 Przeczytano

Spojrzałam na kalendarz Stravy i zobaczyłam wielkie nic. W zeszłym tygodniu nakręciłam lekko ponad 70km i to w dwa dni. Trochę mało. Ale sami wiecie jaka jest aura. Nie walczę o wyższe cele, żeby zaciskać zęby i jeździć nawet w niepogodzie, w tym roku rządzi wygodnictwo! Niech inni się teraz pomęczą :) Smuci fakt, że chyba nie uda mi się dobić do 700km w maju, ale od czerwca mam ambicję, plan, z którymi podzielę się niedługo i prosić będę o doping :) A teraz mały skrót z zeszłego tygodnia:

  • Poniedziałek (18.05): wolne
  • Wtorek (19.05): rower/szosa. Byłam bardzo zmęczona po pracy, na szybko wrzuciłam coś na ząb i poszłam na rower. Mimo wmordęwiatru i prędkości 25km/h tętno było w tlenie, choć wydawało mi się, że powinno być znacznie więcej. Ogólnie fajny trening w towarzystwie Magdy. Po sikstopie przybyło mi sił (ubyło mi wagi do wożenia :P)
  • Środa (20.05): rower/szosa. Trzy dni pod rząd „poniedziałki” w pracy. Sezon turystyczny w pełni mimo deszczu i chłodnej temperatury.  Poszukałam motywacji u Magdy i dałam się namówić na interwały. pierwsze 3 pod górę, na pierwszym poszłam mocno przez co po krótkiej przerwie na drugim nie byłam w stanie na tym samym poziomie jechać więc trzymałam się subprogu mleczanowego. Ała. I ucieczka przed wichurą przedburzową. Z Magdą. Nogi bolą :) Późnym wieczorem zrobiłam sesję rozciągania, która chodziła za mną od pierwszego poniedziałku (lekki ból z tyłu ud).
  • Czwartek (21.05): wolne
  • Piątek (22.05): hmm… wolne!
  • Sobota (23.05): jezuuu czy musi być tak zimno? Wolne.
  • Niedziela (24.05): wybory. Tak. Wolne.

Tak to wyglądało. Niezbyt imponująco, prawda? No cóż, podobno od jutra ma być ciutkę lepiej więc jest szansa, że sobie od nowa odgniotę tyłek :)
Na koniec załączam taką animację, która opowiada o ojcu i synu, którzy postanowili razem się przygotować do rajdu dookoła jeziora Tahoe na dystansie 160km. W animacji zawarta jest historia od samego początku aż do jej zakończenia. Bardzo przyjemna :) Całą historię w języku angielskim możecie przeczytać na bicycling.com

Baba na Rowerze