Podejmij wyzwanie!

with 5 komentarzy

Mam dla Was i samej siebie wyzwanie na nadchodzący długimi krokami czerwiec. Mam nadzieję, że pogoda będzie łaskawsza niż w maju, więc ukończenie wyzwania nie powinno sprawić problemu.

1000 km w jeden miesiąc

Czerwiec jest miesiącem, w którym rozpoczyna się dla młodzieży okres wakacyjny, dla dorosłych czas urlopów. Nawet jeśli wybrała(e)ś urlop w późniejszym czasie, nic się nie martw. Dni są odpowiednio długie, miejmy nadzieję, że będą również ciepłe więc tak naprawdę oprócz własnego lenistwa nie będziesz mieć żadnych wymówek, by każdego dnia lub kilka razy w tygodniu wykręcić kilometry do akcji Czerwcowy tysiąc.

W czerwcu mamy 4 weekendy – w sam raz, na zrobienie minimum 600 km!

Powyższa grafika, zerżnięta bezczelnie z google’a pozwoli Ci lepiej rozłożyć siły, zaplanować dłuższe wypady. Pierwsza dłuższa okazja nadarzy się już w pierwszym tygodniu letniego miesiąca – długi weekend związany z Bożym Ciałem. Dlaczego by nie wyciągnąć kilku znajomych lub rodziny na wspólną przejażdżkę? W końcu liczy się każdy kilometr :)
W czerwcu mamy 4 weekendy, w sam raz na wykręcenie około 500-600 km, pozostałe do wykręcenia w tygodniu. Warunek jest jeden, musisz mieć wolne weekendy, żeby tyle nakręcić :)


Strona rywalizacji na  endomondo oraz strava – dołącz już teraz!


W tej rywalizacji nie chodzi o to, kto zrobi pierwszy umówione 1000 km, ani nawet o to, kto przejedzie ich więcej. Chodzi o to, aby był cel i dążyć do niego na różne sposoby. Ja rozdzielę to na kolarstwo szosowe jak i górskie. Ktoś z Was jest rowerowym podróżnikiem, wykręci piękne kilometry w zmieniającym się krajobrazie. A ktoś jeszcze inny nabije połowę potrzebnych kilometrów jadąc do pracy (zazdroszczę!).

Dobra zabawa!

Przede wszystkim, dobra zabawa!

Ukryty cel

Wszystko tak naprawdę zawiera się w mądrych słowach Kanibala Eddy’ego Merckxa:

… albo bardziej znane w kolarskim światku:

żeby jeździć, trzeba jeździć!

To co, podejmiesz wyzwanie?

Baba na Rowerze