Sierpniowe, weekendowe setki

47 Przeczytano

W czerwcu wypaliłam z bombowym wyzwaniem. Nigdy wcześniej nie przejechałam 1000km w miesiąc, zrobiłam to pierwszy raz w życiu i to ledwo, ledwo. Dramatyczny koniec miesiąca (załamanie pogody utrudniło kręcenie, więc zostało mi szlajanie się po nocach, żeby dokręcić) sprawił, że lipiec bardziej „przeleżałam”. Miałam dość roweru, ledwo zmusiłam się na Tatra Road Race, na Mazovię i Kross Road Tour zabrakło mi chęci.
Myślę, że rezultat z czerwca jest przynajmniej do powtórzenia, jeśli nie do poprawienia – ale, podkreślam – przy bardziej sprzyjających warunkach (nie tylko pogodowych).bnr2204072015

Niektórzy nie potrzebują zewnętrznej motywacji, żeby jeździć. Ja niestety jestem zodiakalną wagą i oprócz tego, że jestem uparta jak oślica, to jeszcze z moimi chęciami bywa jak z szalami w wadze. Raz szala rowerowa jest na górze i kręcę jak szalona, raz szala leniwa ciągnie mocno w dół. Wiadomo, polski klimat jest taki, że do 14:00 jest śliczna pogoda, no cud miód i maliny a po 15:00 szlag trafia słońce, spada deszcz lub błękit zostaje zasłonięty czarnymi chmurami. Ja osobiście lubię jeździć w ciepłej, gorącej pogodzie.

Wyzwanie na sierpień – 100 km co tydzień

Wracając do motywacji, podczas jednej z jazd wymyśliłam sobie, że w sierpniu jest 5 weekendów, więc wystarczająco, aby co weekend wstrzelić się w dobry dzień i machnąć setkę. Żeby nie było zbyt prosto – nie suma dwóch dni = 100km a co najmniej 100km jednego dnia. Takim prostym rachunkiem robimy 500km (równowartość mojego lipcowego kręcenia) + to, co wykręcimy sobie w tygodniu.

A żeby było jeszcze fajniej, sierpnień można zakończyć z przytupem – na przykład przyjeżdżając na Podhale i biorąc udział w jubileuszowym, bo XX Rajdzie Wokół Tatr :) Fajne zakończenie wakacji, prawda? Dystans dla niektórych może wydawać się oporny, ale jeśli machniesz co najmniej 2 setki (kilometrów, nie wódki) w ciągu miesiąca, to i przejedziesz rajd. Z resztą, co ja będę mówić, przeczytaj sobie jak ja zniosłam pierwszą i na razie ostatnią dwusetkę w ciągu jednego dnia. Bolało jak cholera, ale po dwóch dniach chciałam jechać znowu taką imprezę. To naprawdę jest uzależniające :)

No to co, sierpień już jutro, lepiej sobie zaplanuj jakąś fajną trasę :)