Kolarstwo takie kobiece!

with 5 komentarzy

Mijający rok w kolarstwie był bardziej kobiecy, niż można by przypuszczać. I nie jest to bynajmniej wynikiem ułańskiej fantazji panów oglądających kalendarze roznegliżowanych bikerek (kolarek? Bo przecież nie rowerzystek!).
Oczywiście sukcesy Kasi Niewiadomej, Gieni Bujak na europejskich szosach oraz Kasi Pawłowskiej czy Gosi Wojtyry na torze cieszą kibiców, jednak nie o takiej kobiecości piszę.

Również w czasopismach, portalach kolarskich coraz łatwiej o treść skierowaną do damskiej części czytelników. Nie jest to co prawda poziom zachodni, ale idzie w tym kierunku. Jednak nie każda z Was interesuje się wynikami sportowymi, których nie w sposób przegapić śledząc na przykład profil Szosa jest kobietą.
pieseł1

W mijającym roku nastąpił wysyp oraz wzrost zainteresowania blogami pisanymi przez kobiety. Z „negatywnych” stron to widzę tak, że urosła mi konkurencja ;) Na szczęście więcej jest pozytywów.

Blogi te pisane są przez moje czytelniczki. Czyli takie dziewczyny jak Ty, Twoja siostra, matka lub koleżanka z pracy. Sytuacja ta, pokazuje jak sport, w naszym wydaniu kolarstwo o różnych odmianach staje się codziennością, że już nie jest zarezerwowany dla „młodych, zdrowych dziewczyn, co rodzin nie mają”. I dobrze, nadeszła w końcu pora pozbyć argumentów te z Was, które ciągle szukają wymówek, byle tylko nie spróbować a trochę pobiadolić. Ale co ja mogę powiedzieć, przecież nie mam dzieci a moim obowiązkiem po pracy jest tylko nakarmienie dwóch dorosłych osób (włącznie ze mną)? No to idź i poczytaj długą lekturę u Aśki (MotherBiker), którą to miałam okazję poznać na warsztatach z techniki jazdy na MTB. I pomyśleć, że wówczas chciała wziąć ode mnie autograf ;)
Ekstremalne odmiany kolarstwa? A proszę bardzo, Dorota, pseudonim Mamba on bike poszła w świetnym, na topie teraz kierunku enduro. Czytając Jej wpisy, aż chce się jeździć enduro – do momentu, gdy na drodze pojawi się wielki głaz (ja to lubię enduro na szutrze).

I tutaj pojawiają się pozytywy, o których wspomniałam wcześniej – nie muszę pisać u siebie o czymś, na czym się nie znam i czego nie spróbowałam. ONE robią to lepiej.
Choć enduro kobiece nie jest i nigdy nie będzie, a to za sprawą osprzętu (kask, ochraniacze, odzież – kolor to nie kobiecość) to szosowych dziewczyn też nie brakuje, choć raczej na razie w formie fan page’y niż blogów. Fajne zdjęcia (na fajnym rowerze) robi ZuCycling, podobnie jak ja.
Zanim przystąpiłam do pisania tego wpisu, w głowie miałam więcej blogów, jednak z wrażenia pouciekały mi, jednak nie jest to ranking blogów, więc nic straconego (na ten przyjdzie pora…).

Moje drogie, bardzo się cieszę, że blogowanie i social media się rozwinęło, że część z Was postanowiła wyjść z ukrycia, wszak nowa, różnorodna treść jest pożądana. Dla biernie czytających – póki co, większość blogujących rowerzystek, tudzież kolarek to nie są istoty z kosmosu. Potrafią znaleźć kompromis aby wypełnić pokrywane w nich oczekiwania oraz znajdują czas na sport, w naszym przypadku kolarstwo. Niech nowe twarze staną się dla nas wszystkich motywacją do ciągłego doskonalenia się, podnoszenia poprzeczki czy w ogóle zrobienia CZEGOKOLWIEK. Na przykładzie wymienionych tu blogujących i jeżdżących kobietek widać, że niemożliwe nie istnieje :)

***

A teraz coś dla czujnych czytelników. Obiecałam konkurs przy recenzji kasku i kurtki z Lidla, więc oto i on. Do oddania mam kask w rozmiarze S-M oraz kurtkę w rozmiarze 38(M) – obydwie rzeczy raczej do użytku miejsko – rekreacyjnego.

A co trzeba zrobić? A pochwalić się refleksem! Wyślij mi wiadomość o dowolnej treści na facebookowym profilu Baba na rowerze o godzinie zgodnej z poniższym harmonogramem:

– kask – 30.11, godzina 7:39
– kurtka – 01.12, godzina 20:14

Osoby, które jako pierwsze napiszą wiadomość (o dowolnej treści) o wybranej godzinie otrzymają wybraną przez siebie rzecz. Dużego wyboru co prawda nie ma, ale jak ma się marnować w mojej szafie, lepiej niech komuś się przysłużą.

Powodzenia i do następnego wpisu!

Baba na rowerze