Top 7 produktów kolarskich roku 2015

with 4 komentarze

Minął rok, w czasie którego kupiłam lub dostałam kilka rzeczy, których użyteczność została sprawdzona w ciągu sezonu. Począwszy od dość chłodnej wiosny do praktycznie teraz. Jedne produkty, można powiedzieć należą do klasy „premium” dla statystycznej grupy moich czytelników, inne zaś można wyhaczyć w dobrej cenie, a jeszcze inne – no cóż, za jakość trzeba zapłacić. Jest to całkowicie moja subiektywna ocena produktów.

1. Kurtka Adidas Adidas Outdoor Terrex Hybrid

Zdjęcie ze strony: http://www.klettern.de/

(150-200 zł)

Kurtka zupełnie nie rowerowa, nie biegowa a według mnie najlepsza kurtka, jaką mogłam kupić. Terrex, jak nazwa wskazuje, to produkt przeznaczony do turystyki górskiej. Osobiście bardzo lubię odzież tej serii.
Dobrze dobrany rozmiar nada się zarówno na szosę jak i na mtb. W przypadku szosy, kurtka ma lekko luźny krój, ale nie trzepocze na wietrze.

 

Dlaczego jest najlepsza? Ponieważ posiada idealny stosunek paneli z membraną Windstopper do paneli elastycznych i zarazem oddychających. Osoby z dużą potliwością (jak ja) gotują się w kurtkach wykonanych tylko z membrany oraz zamarzają w typowych kurtkach kolarskich z dużym panelem oddychającym na plecach (najczęściej przez całą długość pleców). Jest lekka i posiada dwie kieszenie z przodu. Zwykle kurtki rowerowe membranowe nie posiadają kieszeni w ogóle.

2. Spodenki Sportful BODYFIT Pro

Sportful Body Fit Pro. Zdjęcie ze strony sportful.it

(cena ~120€)

Najlepsze spodenki (damskie!) w których do tej pory jeździłam. I przy okazji najdroższe. Mięsista wkładka, długość nogawek i ogólny wygląd oraz wykończenie – na najwyższym poziomie. Szczęśliwie te spodenki otrzymałam do testów, ale przekonałam się, że warto jest zaoszczędzić trochę pieniędzy i kupić produkt marki premium i wygodnie jeździć.
Jedynie szelki w tych spodenkach nie przypadły mi do gustu, ale przy ogólnej wygodzie, da się przymknąć na to oko (link do artykułu).

3. Żele energetyczne SPONSER Liquid Energy + kofeina

Sponser.ch

(cena 8 zł saszetka, 14 zł tubka)

Smak, w którym zakochałam się od pierwszego łyka. Miodowy. Miałam serdecznie dość różnych cytrynowych, zaś moje ulubione z Isostara są trudno dostępne a smak coli uznaję tylko w napoju Coca-Coli. Jednak duże spożycie tych żeli może skończyć się skurczem żołądka – a to za sprawą kofeiny. Żele występują w formie saszetek lub tubek. Smak to cecha względna ale warto spróbować.

4. Błotniki Crud Racers mk2

(cena 159,99 zł)

Akcesorium niekoniecznie mile widziane przez zatwardziałych szosowców. Wystarczy jednak kilka jazd w mokrych warunkach jesienno-zimowo-wiosennych i szybko zaczynamy rozglądać się za ofertą błotników. Mimo, że Crud Racers są plastikowe i składanie ich to istna katorga, to to, jak się prezentują na naszej szosie wynagradza trudy ich składania. Są lekkie i co najważniejsze – ich długość jest w pełni zależna od naszych preferencji dzięki różnej długości końcówkom. Cena za plastikowe błotniki może wydać się za wysoka, jednak uważam, że warto spróbować. Po namyśle stwierdzam, że punkt czwarty to ogólnie błotniki do roweru szosowego, niekoniecznie ten produkt.

5. Pompka LEZYNE LITE DRIVE HP M ABS

lezyne.com

(cena 169 zł)

Produkt, który chciałam mieć, ale szkoda mi było dać za niego około 200 złotych. Awaryjna sytuacja w Wiedniu poniekąd zmusiła mnie do jej kupna i nie żałuję. Jakość na wysokim poziomie, chowany wężyk obsługujący dwa rodzaje wentyli, który zapobiega ich zagięciom, co wcale rzadką praktyką nie jest w czasie pompowania zwykłą pompką. Do tego jest lekka i wąska (i długa, ale coś za coś) i wykonana z aluminium obrabianego metodą CNC (cokolwiek to znaczy). Zastanawiam się, czy sobie drugiej nie kupić do roweru górskiego – to chyba dobrze o niej świadczy?

6. Plecak Osprey Raven 14

źródło: https://www.youtube.com/watch?v=oUv9adVdY8s

(cena 300-500 zł)

Plecak, który mi się marzył od roku, jednak zaporowa cena (w graniach 500zł) była za wysoka na tak mały produkt. Model Raven jest damskim odpowiednikiem męskiego Raptora i występuje w różnych wielkościach. Ja wybrałam 14L, ponieważ posiadam już typowo maratonowy plecak o pojemności 4L, oraz wycieczkowy 26L. Brakowało mi tego pośredniego, jakoś przypadkiem trafiłam na ten produkt i trafiła mnie strzała amora. Przeglądając internet pewnego dnia natknęłam się na reklamę i wyjątkową cenę tego plecaka i kupiłam go sobie czym prędzej. Kolor może nie jest zalotny, ale w tym wypadku grał drugorzędną rolę. Sam plecak jest bardzo wygodny, poczułam na swoich plecach co oznacza dobrze rozmieszczony ciężar i nie miał tej głupiej waty tylko piankę, która nie wchłania wilgoci z pleców i łatwo dopasowuje się do pleców. No i powiem tak, w porównaniu do Deutera – Osprey posiada więcej smaczków wykończeniowych, którymi do dzisiejszego dnia się zachwycam. Jakość wykonania jest w obydwu plecakach na wysokim poziomie.

7. Ochraniacze na buty KROSS

źródło: Kross.pl

(cena ok 60 zł)

Długo zanosiłam się z kupnem ochraniaczy ale w Decathlonie było drogo, Shimano były brzydkie inne były z grubego neoprenu a ja potrzebowałam bardziej takich na deszcz i początek zimy. Wybrałam produkt KROSSa z kilku względów. Po pierwsze – bo darzę tą markę sympatią, po drugie wypuścili w tym roku naprawdę dobrze wyglądającą odzieżówkę i po trzecie dlatego, że napis KROSS nie rzuca się w oczy i te ochraniacze są po prostu ładne. Przetestowane w deszczu i wietrze oraz jak widać niezbyt zimnej zimie. Działają. Nie wiem czemu tak długo zwlekałam z ich kupnem (w ogóle).


Jak wspomniałam na początku tekstu, lista ta jest całkowicie subiektywna i z wszystkich siedmiu pozycji, za pięć zapłaciłam z własnej kieszeni. Nie wszystkie produkty są katalogowo z roku 2015. Kurtka Adidasa jest stosunkowo tania, bo jest to produkt sprzed kilku lat. Nie umniejsza to jej działaniu.
Jestem przekonana, że w nadchodzącym roku też będę miała możliwość napisać taką listę, która być może pomoże Wam rozwiać wątpliwości w podobnych rozterkach.

Baba na Rowerze.