Pomysłowy 2016 rok

49 Przeczytano

Kładłam się spać, jednak wcale nie czułam się senna. Włączyłam więc telefon i zaczęłam przeglądać zdjęcia z poprzedniego roku. Pierwsze 9 miesięcy było dość stabilne, z lekkim trzymiesięcznym załamaniem ale całość mogę ocenić na plus. To był fajny rok mimo braku startów w zawodach, do których miałam otwarte drzwi. Postanowiłam dać sobie luz, bo przecież robię to (kolarstwo) dla siebie i nie wisi mi nad głową żaden sponsor.  Przeżyłam chwile, które przeżyć może tylko ten, co ktoś poświęci. Nawet potworne zmęczenie nie jest w stanie przesłonić tej dobroci, która na nas spływa. Uśmiechnęłam się na koniec i wyłączyłam telefon. To był dobry rok.

Jazda szosą po bezdrożach łatwa nie jest
Jazda szosą po bezdrożach łatwa nie jest

Koniec i początek roku to czas, w którym większość ludzi rozlicza przeszłość i w zależności od rachunku pod jego względem ustala plany na przyszłość. Nie wiem jak na Was, ale na mnie to nie działa. Spojrzałam wstecz i nie zobaczyłam żadnego wówczas wykonanego kroku naprzód. Mój charakter (leniwiec) i szybkie zniechęcenie się wobec narastających problemów nie służy rozliczeniom. Obrałam sobie nowy sposób. Mniej zobowiązujący i umożliwiający realizację czynności w każdym momencie.

Nie mam już celów, planów ani postanowień. W ich miejsce nadeszło jedno, równie mocne słowo: POMYSŁ.
Pomysły mają to do siebie, że w sprzyjającej koniunkturze można je z łatwością wdrożyć w życie, w niesprzyjających warunkach czekają w spokoju na realizację.
Na rok 2016 mam kilka pomysłów, niektóre przeniosły się magicznie z poprzednich lat, kiedyś w końcu muszę je zrealizować :)IMG_20150409_221603

Nauczę się (a właściwie to przypomnę sobie) robić wheelie, może posunę się do manuala, przejadę „200 + n” km w ciągu jednego dnia (i nie będzie to tylko Rajd Dookoła Tatr), chcę zaliczyć nocnego tripa wraz z powitaniem słońca (w lecie noc jest krótka, w sam raz!), zwiedzić tak bardzo rowerowe miejscówki. I parę innych, których zdradzać nie chcę przed czasem, wybaczcie.

Część moich pomysłów jest w fazie snucia planów, inne zostaną na spontana. Liczę jednak, że rok 2016 zbliży mnie do kolarstwa jeszcze bardziej. Czego życzę Wam i sobie.

Baba na Rowerze