Test Friela

113 Przeczytano

Zmobilizowałam się do wykonania testu Friela, żeby zobaczyć jak mój organizm radzi sobie z obciążeniem. Była to ciężka przeprawa, ale test Friela zawsze taki jest. Dość trudno jest się wstrzelić w 20 minut mocnej jazdy. Czas się wtedy dłuży niemiłosiernie, do tego wartości tętna obserwowane na bieżąco wcale nie motywują, żeby mocniej depnąć, tylko pojawiają się myśli w stylu:

czy aby zaraz nie wykituję?

Żeby się nie sugerować niczym, na garminie miałam ustawiony ekran, na którym wyświetlał mi się bieżący czas i średnie wartości: tętna, prędkości i kadencji. O ile średnia prędkość do niczego mi nie służyła, o tyle spadająca kadencja była odwzorowaniem zmęczenia.

Przeprawa przez 20 minut męki na życzenie

Początek, to około 10 minutowa rozgrzewka z elementami młynka i przyspieszeń dla poprawy krążenia. Tempo i opór, jaki sobie narzuciłam w czasie kolejnych 10-ciu minut było dość wysokie i obawiałam się, czy w ogóle ukończę test. Gdy nadeszła chwila prawdy, właściwe 20 minut harówy – co jakiś czas wrzucałam cięższe obciążenie na minutę, po czym wracałam do tego, które było ciężkie, ale do wytrzymania. Mimo picia wody zaczęłam odczuwać, że wysiłek jest naprawdę ciężki, bo oddech stał się ciężki a nogi drewniane. Na szczęście udało się dokończyć :)

Rozjazd - można strzelić fotkę
Rozjazd – można strzelić fotkę

I co z tego wyszło?

Odległość wykręcona na trenażerze w czasie 30 minut to 15.07 km. Średnie tętno w 20 minutach to 180 ud/min (!). W porównaniu z ostatnim testem nastąpił wzrost o 4 uderzenia. To sporo. Nie wiadomo tylko, na co „zwalić” winę – na zaślepienie podglądu na żywo, czy brak ruchu w ostatnim czasie. Może każdego po trochu. Jeśli będę teraz regularnie jeździć, to w przypadku braku treningów w czerwcu test ten powinien wypaść mniej więcej podobnie do tego z 31.12.2014. Jeśli zaś wartości pomimo regularnych treningów będą takie same, oznacza to, że „zaślepienie” podglądu miało wpływ na dawanie z siebie wszystko. No cóż, chwila prawdy przyjdzie w czerwcu, jeśli ponownie przeprowadzę test – kontrolnie :) Teraz czeka mnie zmiana widełek tętna, na których muszę trenować. Od teraz wygląda to następująco:

Strefa 1. Aktywna regeneracja <149 bpm
Strefa 2. Próg aerobowy 149-160 bpm
Strefa 3. Tempo 161-167 bpm
Strefa 4. Subpróg mleczanowy 168-179 bpm
Strefa 5 a. Próg mleczanowy 180-183 bpm
Strefa 5 b. Wydolność tlenowa 184-189 bpm
Strefa 5 c. Wydolność beztlenowa 191 bpm+

Po co robić test Friela?

Wszelakie testy wykonuje się po to, aby w odstępie czasu nie przesadzić z obciążeniem. Brzmi strasznie, bardzo „trenersko”, ale jest to bardzo życiowy test. Wykonując test np. Friela, do którego jest potrzebny pulsometr, rower i albo około 20 km płaskiej i odludnej drogi, albo trenażer możesz ocenić jak bardzo wytrenowana(y) jesteś. Wraz z upływem czasu powtórzenie testu może wskazać te same wartości tętna, ale już na przykład dłuższa odległość przejechana w czasie testu. Wtedy wiesz, że forma poszła do góry (lub w dół). Dzięki widełkom tętna wiesz, jakie wartości powinnaś (powinieneś) osiągać będąc w pełni sił.

Bardzo ważne jest, aby przestudiować dokładnie wyniki testu
Bardzo ważne jest, aby przestudiować dokładnie wyniki testu

Każde wychylenie poza normę (czy to w dół, czy w górę) świadczy o przemęczeniu i konieczności zluzowania, inaczej czeka się długi okres frustracji i niechęć do roweru. Uważam, że warto wykonać ten test dla siebie, nawet jeśli „tylko jeździsz” używając pulsometra i nie startujesz w żadnych zawodach. Dla mnie jest to skarbnica wiedzy o moim ciele, oraz o tym, jak mój organizm reaguje na treningi oraz nie raz, nie dwa razy uświadamiał mnie o zmęczeniu (wysokie tętno w momencie, gdy w normalnych warunkach jest o kilkadziesiąt uderzeń niższe).

Skoro już tyle wiesz i ja wiem, to pora doświadczać na sobie różne obciążenia, żeby gdzieś w czerwcu spojrzeć prawdzie w twarz – czy się opieprzałam do tej pory, czy to rozbrat z treningami dał mi takie a nie inne wyniki.

Baba na Rowerze