(odwrotnie) dookoła jeziora Orawskiego

with Brak komentarzy

Rodzaj roweru: szosa / trekking / cross
Rodzaj nawierzchni: asfalt
Ilość przewyższeń: 882m / 103km

Trasa „dookoła jeziora Orawskiego” jest nazwą trochę nad wyrost, gdyż w pobliżu jeziora jedzie się niewielki fragment z tych 100 km. Jednak jest ono głównym celem tej przyjemnej pętli, idealnej na początek sezonu, kiedy swoje trzeba wysiedzieć. W „tlenie” jeśli nie wieje w twarz, „tempo”, jeśli wieje – nie będę ukrywać, że częściej zdarza się to drugie, a to za sprawą obecności jeziora.

Nie jest tajemnicą, że ta sama droga przejechana w obydwie strony ma zupełnie inne oblicze. W moim przypadku jest tak, że jak jadę jakąś drogę częściej w jedną stronę, to lubię wyolbrzymiać ciężkość danego podjazdu, który akurat częściej zjeżdżam, czy siłę wmordęwiatru w tym kierunku. Dla mnie taką trasą była trasa wokół jeziora Orawskiego. Przejechałam tą trasę może 3 razy i za każdym razem w tą samą stronę, bo wydawało mi się, że w tą drugą stronę jest dużo ciężej. Być może pierwsze 30 km takie było, ale korzystając z tego, że rośnie sieć ścieżek rowerowych na Podhalu (w tym ścieżka historyczna dookoła Tatr budowana wespół ze Słowakami) i trochę się wyprostowało i delikatnie ułatwiło pokonywanie względnie płaskiej setki dookoła Orawskiego. Czy jest lepiej? Dla mojej psychiki tak, a liczby przewyższeń są podobne i pozwala to unikać ruchliwych dróg.

Przebieg trasy

Z Nowego Targu, w okolicy restauracji Skalny Dworek przy zakopiance rozpoczyna się długa na 37 km i prosta jak drut (z małymi zakrętami na torfowisku w Czarnym Dunajcu) ścieżka rowerowa do Trsteny na Słowacji. Pierwsze 15 km sprawdza siłę psychiki – ścieżka jest monotonna, mimo gdzieniegdzie wychylających się w oddali wierzchołków Tatr. Jest prosto, leciutko pod górę (0,5 – 2% nachylenia) i często wieje wiatr, jak to na zachodniej części Podhala i Orawie. IMG_20150730_182157_hdrPo przejechaniu Podczerwonego, ścieżka wije się po torfowiskach, gdzie panuje specyficzny klimat (niby jest ładnie, ale połacie równiny przy tutejszych pagórkach nie są atrakcyjne) i zwiastuje zbliżanie się do granicy Polsko – Słowackiej. Po drodze mijamy kilka tablic informacyjnych, najczęściej traktują one o gatunkach roślin i zwierząt (nudy) a przy jednej warto się zatrzymać – jest to miejsce, gdzie w czasach wojny został zestrzelony bombowiec i chyba z Polskiej strony jest to jedyne, prawdziwie historyczne miejsce z „historycznego szlaku dookoła Tatr”.

Ścieżka budowana jest niby wokół tych samych wytycznych, jednak od razu można zauważyć różnicę w myśli technicznej Polskiej, a naszych południowych sąsiadów. Zmieniają się przede wszystkim słupki, wiaty i szerokość ścieżki. Tylko ten ostatni parametr jest na niekorzyść Słowaków, pozostałe są dużo porządniejsze w wykonaniu. Polskie wyrwisłupki metalowe, nierzadko powyrywane przez chuliganów wypadają naprawdę blado przy słowackich betonowych słupkach. W Polsce wiat nie ma zbyt dużo, są za to przystanki, na których można odpocząć (sportowcy nie korzystają ;)) , stare wiadukty kolejowe przebudowane na rowerowe. Bardzo smuci jakość nawierzchni. Jeździłam na tej ścieżce nawet w trakcie jej „wylewania” i grubość asfaltu nie była mobilizująca, co dało efekt falowania i pękania już po kilku miesiącach od utwardzenia nawierzchni. Nie jest strasznie tragicznie, ale to jest inwestycja na kilkadziesiąt lat, pasowałoby to zrobić porządnie, nie po łebkach.

Po przejechaniu granicy, zaczyna się inny świat, piękny, zielony i z górki. Ale to tylko 10 km, końca ścieżki należy się spodziewać po wjechaniu na tyły działek, które już nie są zbyt piękne ;) Ścieżka kończy się na skrzyżowaniu w Trstenie, teraz należy obrać kierunek w prawo na Namestovo.

Tutaj zaczynają się pierwsze wzniesienia, w zasadzie najmocniejsze ale nieliczne. Po wyjechaniu na szczyt pagórka zaczyna się rozlegać widok na Babią Górę i jezioro Orawskie, które jest pośrednim celem trasy. Tutaj następuje gwałtowne „zepsucie” kondycji asfaltu, występuje potocznie zwana tarka wzbogacona licznymi dziurami w nawierzchni. Po dojechaniu do skrzyżowania w postaci ronda kierujemy się na Namestovo/Boberov/Jabłonkę i pędzimy przed siebie aż do mostu, gdzie ciężarówki nie mają wstępu i skręcamy w prawo. Po kilku chwilach wjeżdżamy na most na j.Orawskim z fajnym widokiem na Namestovo, Babią Górę i jezioro właśnie. Po przejechaniu mostu skręcamy w prawo i gnamy w kierunku tablic sugerujących nam Jabłonkę. Widoki na chwilę znikają, ale wracają na granicy Polsko-Słowackiej w Lipnicy Wielkiej.

Jeśli Ci mało górek (mnie było mało), zamiast jechać bardzo ruchliwą i miejscami niebezpieczną drogą z Jabłonki do Czarnego Dunajca (~15km), zaraz na początku Podwilka odbij w lewo. Ruch gwałtownie się zmniejsza a i nawierzchnia staje się dużo lepsza. Droga do Czarnego Dunajca, kolokwialnie mówiąc jest do bani. Po drodze będą pagórki (krótkie) i zjazdy (też krótkie), dotrzemy do Załucznego, Odrowąża, gdzie polecam skręcić przy kościele w prawo na małą dróżkę, zamiast jechać główną. Wyjedziesz na wprost panoramy Tatr, która jest dość zachwycająca. Jadąc do końca wąskiej dróżki wylądujesz na skrzyżowaniu, które wystarczy przeciąć i jechać do Działu, Długopola, Ludźmierza i Nowego Targu.

Na koniec, w sezonie bardzo ciepłym polecam pyszne lody na rynku w ramach uzupełniania kalorii :)

Baba na Rowerze