Road 2 Rio – recenzja

with Brak komentarzy

Ostatnio po Polsce w mediach krążą informacje o kinowym tournee Mai Włoszczowskiej i KROSSa w temacie Igrzysk Olimpijskich w Rio, udanych z resztą dla naszej zawodniczki. Gdy zobaczyłam, że jedna z projekcji Rod 2Rio odbędzie się w Krakowie, to nic nie mogło mnie powstrzymać.


Bardzo interesował mnie film dokumentalny, jego formuła oraz tego, co w nim zostało zawarte. Troszkę mniej interesowało mnie to, co Maja miała do powiedzenia „na żywo” o przygotowaniach do Rio. Nie zrozumcie mnie źle, ale jeśli śledzi się na bieżąco profil Mai i portale, fan page o tematyce kolarskiej, to informacje się powtarzają – no bo w sumie ile razy można mówić coś innego na jeden temat? Maja mi imponuje jako sportowiec, nie jest moją idolką, bo chyba nie mam kolarskich idoli, ale jest to „najbardziej znany kolarz w Polsce”, zwłaszcza u ludzi mało interesujących się kolarstwem. Choć ani nie mam aparycji ani takiej mocy w nogach co Włoszczowska, to moja mama lubi mnie do niej porównać w rozmowie ze znajomymi :)

Centrum Kijów

Samo wydarzenie było bardzo fajne, choć nie było ciasnego tłumu ani pustki. Było w sam raz. Ja się spóźniłam na imprezę całe 15 minut, bo zaskakujące, grudniowe opady śniegu sparaliżowały „zakopiankę” nawet na objazdach. Impreza pod tytułem „Road 2 Rio” składała się z części „autografów i zdjęć z Mają”, parę słów vice mistrzyni olimpijskiej przed projekcją filmu, nagrody za złapanie piłki oraz projekcja filmu dokumentalnego. W drodze do Krakowa modliłam się w duchu, aby całe to wydarzenie zaczęło się od pogadanki czy czegokolwiek innego a dopiero później od filmu, bo to na nim najbardziej mi zależało. Na szczęście moje życzenia się spełniły. Spóźniona wchodząc do Centrum Kijów, zastałam tłumek ludzi stojących w kolejce po autograf, inni podziwiali rowery a jeszcze inni popijali pyszne smoothie i powoli zajmowali swoje miejsca na sali kinowej. Zrezygnowałam ze stania w kolejce, mam już zdjęcie z Mają i autograf w Jej autorskiej książce. Myślę również, że jeszcze będę miała okazję zrobić sobie fotkę z Mają.

Olimpijski rower

Powiem tak, maszyna robi wrażenie, na mnie głównie przez malowanie, bo oglądanie roweru przymocowanego do stojaka, jest jak lizanie loda przez papierek ;) Osobiście nie kupiłabym takiego roweru, gdyż jestem zwolenniczką jednokolorowych malowań.
Kaseta.
Kaseta… no cóż, jej wielkość jest ogromna, dla ułatwienia powiem tak, że średnicą przypomina talerz do drugiego dania. 50 ząbków. Nie wiem ile ważył, niektórzy pewnie by coś tam zmienili, ale ten rower był zbudowany dla Mai, która jak widać wie, co dla niej najlepsze.

Pogadanka

Tournee ma to do siebie, że trzeba powtarzać na te same pytania kilka razy. O ile Maja wykazywała się jakimś zaangażowaniem niż „konferansjer”, który był już trochę znudzony i daleko myślami. Zabrakło trochę spójności. Na szczęście nie przedłużali :)

Film

Road 2 Rio Kraków

Świetny film, polecam każdemu fanowi kolarstwa, bądź jakiegokolwiek sportu. Pokazuje świetnie drogę do zdobycia medalu na Igrzyskach Olimpijskich. Nie tylko zawodnik musi być skupiony i dążyć do celu poprzez treningi. Na ten sukces pracował cały sztab ludzi, niby każdy sobie zdaje z tego sprawę, jednak bardziej unaocznia się to po obejrzeniu takiego filmu. Były wstawki z Mistrzostw świata, gdzie przez głupi defekt Maja straciła prawdopodobnie złoto, dramat w Novym Mestie, gdzie bohatersko Maja biegła z defektem tylnego koła do strefy bufetowej… przypomniałam sobie towarzyszące mi uczucia podczas oglądania relacji na żywo, zdarte gardło, bolące kciuki, ten żal i to współczucie. Kamera, która była obecna wśród załogi świetnie ukazała to, co się działo. Z jednej strony dobrze, że to był tylko defekt a nie kontuzja. Z tym drugim wiadomo, że trzeba się dłużej użerać.
Bardzo podobały mi się kadry i ujęcia, jako miłośniczka fotografii chłonęłam niektóre obrazy. Dobrą robotę robią już wszędobylskiej ujęcia z drona. Bardzo duże wrażenie robiły ujęcia z rekonesansu trasy XCO, gdzie kamerki znajdowały się na kamerach czy klatkach piersiowych kolarzy. Powiem tak, że nie wiem, czy ja bym tą trasę przeszła pieszo. Kamienie było ogromne, nie wiem nawet czy można kupić takiej wielkości telewizor w Media Markt. Po prostu WOW.
Szkoda, że w filmie nie było trochę więcej prywaty, ale nie takiej dosłownie, tylko takiej nie związanej z treningami, czy zawodami.

Nie wiem, co Kross zamierza zrobić z tym filmem. Mam nadzieję, że będzie ogólnodostępny, gdyż jest niezłym motywatorem. Ja, jako osoba o wątłej psychice, lubię sobie od czasu do czasu obejrzeć tego typu film. Bez cierpienia (kontuzji, depresji) ale z przeszkodami (defekty), które dodatkowo utwardzają charakter. Mam nadzieję, że będziecie mieli niebawem okazję obejrzeć Road 2 Rio.

Baba na rowerze