Gdzie są nasi ulubieńcy?

with Brak komentarzy

Czytając wywiad z Bartkiem Huzarskim, natknęłam się na fragment w tekście o prowadzeniu social mediów, o tym, że choć Huzar nie osiągnął jakichś spektakularnych wyników, to dzięki wstawkom z zaplecza TdF jest teraz bardzo lubiany, nie skłamałabym, jeśli powiedziałabym, że jestem w tej chwili najpopularniejszym kolarzem w rowerowym światku.

Przypomniało mi się, jak kilka lat temu siostra w czasie jakiegoś wyścigu, który akurat był w tv a ja byłam w domu, powiedziała coś w ten deseń: „a gdzie jest Kwiato? Czemu Majka jest liderem? Ja wolę Kwiato, bo jest fajniejszy”, na co się trochę obruszyłam, powiedziałam, że obaj są fajni, tylko każdy z nich jest lepszy w czym innym. Ale wiedziałam o co jej chodzi. Kwiato swego czasu najwięcej udzielał się na facebooku (do dziś jego profil ma najwięcej polubień na fb), atmosfera w Quick Stepie była fajna (nadal wygląda na fajną, ale już bez naszej „mafii”), równocześnie bardzo aktywny był mój ulubiony Michał Gołaś. Nawet Przemek Niemiec też coś dodawał od siebie. Było co czytać, można było przeżywać wspólnie różne sytuacje oraz śledzić czyjeś losy.

Moja sympatia do wyżej wymienionych nazwisk nie spadła, wprawdzie miniony rok nie przyniósł z różnych powodów dobrych wyników, ale tęsknię do tych fajnych postów, które przybliżały nas do naszych idoli. Teraz mamy Kasię Niewiadomą, Huzara, beznadziejny profil Rafała Majki, który jest pisany w osobie trzeciej (wtf!?) przez Arka Koguta, regularnie wrzuca newsy Maja Włoszczowska.

Zastanawiam się, co miało wpływ na taki stan rzeczy? Z powyższego wynika, że wyniki przekładają się na życie social mediów. W takim razie, po co coraz popularniejszy zapis w umowach zawodowców, że muszą mieć pozakładane konta na portalach społeczniościowych? Domyślam się, że chodzi o sponsorów. No dobra, wyniki wynikami, możliwie najczęściej chcielibyśmy widzieć naszych na najwyższych stopniach podium, ale gdzie miejsce na treningi, obozy czy krótka wizyta w Polsce? Nie wiem, czy za dużo wymagam od naszych ulubieńców? A teraz zadam pytanie z drugiej strony:

co możemy zrobić, żebyśmy my, jako kibice mogli zachęcić naszych ulubionych sportowców do aktywności w mediach?

Prawdziwy sezon właśnie się zaczyna, część z nas zasiądzie przed telewizory / monitory z nowymi pokładami nadziei, udzielając duchowego wsparcia naszym idolom. Ja mam dodatkowo nadzieję, że rok 2017 przyniesie nam dużo ciekawej treści w mediach społecznościowych, jak za starych, dobrych czasów.

Wspomniany na początku wywiad z Bartkiem Huzarskim możecie przeczytać tutaj.

Baba na rowerze.