Jak przygotować rower do sezonu?

with Brak komentarzy

Niemrawymi krokami nadchodzi wiosna, ścieżki rowerowe i drogi powoli wypełniają się rowerzystami. Większość z nas, wskakuje na rower bez choćby wcześniejszego nasmarowania łańcucha olejkiem, a już nie wspominam o wykonaniu bardziej zaawansowanych zabiegów pielęgnacyjnych. Tekst powstał we współpracy ze specjalistami sklepu dadelo.pl

Osobiście mam za sobą pierwszą od kilku lat zimę bez roweru, jak odłożyłam rowery w kąt w połowie listopada, tak stały aż do początku marca. Czynności, które należy wykonać w rowerze przed pierwszym ruszeniem w świat, zależą od tego, w jakim stanie odłożyliśmy rower na zimowanie. W moim przypadku staram się odłożyć rowery względnie czyste, bez zalegającej masy błota, czasami zdarzy mi się je kompleksowo umyć, dzięki czemu mam mniej roboty przed wiosennym startem.

Mycie roweru

Przechodząc do sedna sprawy, zaczynam przygotowanie roweru od umycia napędu. Po tak długim czasie nieużywania, łańcuch będzie sztywny, a stary olej zmieni konsystencję na lepką. Dlatego do tego celu najpierw powinniśmy użyć szmatki nasączonej odtłuszczaczem (często tutaj jako przykład podaje się benzynę ekstrakcyjną) lub sposób na leniwca – mokre chusteczki (dużo chusteczek). Czasami też smaruję łańcuch olejem, kręcę parę razy korbą i wycieram suchą szmatką do zadowalającego efektu.
To było mycie wstępne. Teraz pora na mycie zasadnicze i pod tym pojęciem rozumiemy zastosowanie wody i detergentu. Detergenty, których się używa zależą od preferencji osobistych, ja stosuję piankę w aerozolu, starą szczoteczkę do zębów i wodę. Jest to sposób na dość dokładne umycie łańcucha, jeśli nie chcemy lub nie możemy go zdjąć z kasety i umyć szejkując w butelce z benzyną. Po rozprowadzeniu detergentu na całym napędzie (łańcuch, kaseta, korba, kółeczka w wózku przerzutki), czekam 2-3 minuty i przystępuję do dokładnego usuwania zanieczyszczeń szczoteczką. Następnie spłukuję napęd, suszę łańcuch czystą szmatką i zdejmuję tylne koło. Cienkim kawałkiem szmatki czyszczę przestrzenie między zębatkami w kasecie. Pozornie czysta kaseta po myciu zasadniczym zaskoczy was ilością brudu, który chowa się głębiej.Ten prosty i szybki zabieg sprawi, że nieprędko zaskoczy nas z powrotem brudny łańcuch. Jeśli mamy zdjęte koło, łatwiej też będzie się zabrać za wyczyszczenie kółek przerzutki, oraz koronki w kasecie, ponieważ łańcuch nie będzie napięty i nie będzie utrudniał operacji. Gdy już wszystko będzie wyczyszczone i suche – zakładam koło z powrotem i przystępuję do smarowania łańcucha. Niezależnie od tego, czy jesteś typem dokładnej osoby, czy też lubisz robić wszystko szybko – łańcuch powinien być nasmarowany od jego wewnętrznej części, ponieważ to od tej strony znajdują się wszystkie mechanizmy. Aby smar równomiernie się rozprowadził, należy zmienić biegi w trakcie kręcenia korbą. Warto też kapnąć kilka kropel na mechanizmy przerzutki, pedały, aby zapobiec ciężkiej pracy ruchomych trybów. Po odczekaniu 10 minut zbieram nadmiar smaru z łańcucha, żeby marcowy pył nie przykleił się zbyt szybko do napędu i nie doprowadził do zniszczenia napędu poprzez penetrujące drobinki.

Dlatego kompleksowy przegląd, gdzie rower oddaję do serwisu, u mnie następuje mniej więcej miesiąc od rozpoczęcia sezonu. Co się ma zepsuć, to się zepsuje, a ja bez bólu wymienię części z zeszłego sezonu.

Mycie całego roweru uważam za zbędne, ponieważ wczesnowiosenna aura szybko zostawi ślady na rowerze. Aczkolwiek jest to często polecany krok – wtedy całe mycie roweru zacznij od napędu (dochlapiesz brudem ramę ), zostawiając suszenie i smarowanie na koniec.

Sprawdzanie działania roweru

Gdy rower mam już czysty, przechodzę do sprawdzenia działania całego roweru. Są to czynności, które nie każdy potrafi zrobić, ale każdy powinien sobie poradzić z ich wychwyceniem. W przypadku wadliwego lub niezadowalającego nas działania pewnych układów, wyreguluj je przy pomocy poradników z youtube’a. Jeśli brak Ci cierpliwości lub umiejętności (u mnie tak jest z przerzutkami), oddaj rower w ręce wprawionego kolegi, lub wyślij rower na przegląd do serwisu. Układy, które należy sprawdzić to:

  • układ hamulcowy – sprawdzam ogólne działanie, czy siła hamowania jest dobra, stan zużycia linek /zapowietrzenie pancerzy, stan klocków hamulcowych, klamki hamulcowe
  • układ przekładni biegów – sprawdzam działanie przerzutek na każdym trybie oraz czy może łańcuch spada z którejś koronki? Czy prowadnica nie ociera o łańcuch? Stan manetek, linki
  • stan kół – żaden ze mnie fachowiec od centrowania kół. Jednak aby sprawdzić ich stan, odwracam rower do góry nogami i  wprawiam w ruch koła oraz obserwuję ich pracę. Zadanie to ułatwia lekkie naciśnięcie hamulców i wtedy wszelkie nierówności, inaczej zwane „biciem” koła można wychwycić słysząc, jak nierównomiernie klocki hamulcowe ocierają się o obręcze. Jeśli  koła są względnie proste, należy napompować opony, bo po długim czasie stania w kącie, powietrze na pewno uleciało i to znacznym stopniu. Ilość atmosfer, które należy nabić, jest zależna od rodzaju roweru oraz terenu w którym się poruszamy (szosa – 6-7 bar, mtb – 1,8 – 2,2 bar, trekking – 4 – 5 bar).

I to by było na tyle. Brzmi strasznie czasochłonnie, jednak samo mycie i napompowanie kół zajmie maksymalnie pół godziny. Z pozostałymi czynnościami powinniśmy się również zaprzyjaźnić i wykonywać je regularnie, wtedy przed rozruchem wiosennym będą zrobione niejako automatycznie.

Oświetlenie

Wczesną wiosną, kiedy pogoda bywa jeszcze bardzo zmienna, a wieczory zapadają wcześnie, warto pamiętać też o odpowiednim oświetleniu swojego roweru. Przed pierwszym wyjazdem należy przetestować działanie lampek po prawie półrocznej przerwie w użytkowaniu. Jeżeli coś jest nie tak, to nie zwlekajmy z naprawą niedziałającego oświetlenia.Zgodnie z przepisami ruchu drogowego każdy rower powinien być wyposażony w:

  • co najmniej jedno światło przednie białe lub żółte świecące ciągłym, lub migającym światłem
  • co najmniej jedno światło tylne czerwone, odblaskowe
  • co najmniej jedno  światło tylne świecące ciągłym, lub migającym światłem.

Poza tym światła takie muszą spełniać określone warunki:

  • oświetlenie pozycyjne (lampki) przednie oraz tylne może być ciągłe lub migające,
  • zarówno światła jak i odblaski oświetlone światłem drogowym innego pojazdu powinny być widoczne w nocy przy dobrej przejrzystości powietrza z odległości co najmniej 150 m,
  • oświetlenie pozycyjne może być zdemontowane jeżeli nie ma obowiązku jego użycia (czyli w dzień i w warunkach dobrej przejrzystości powietrza),
  • musi być zamontowane  nie wyżej niż 1500 mm i nie niżej niż 250 mm od powierzchni jezdni.

Głównym zadaniem lampek tylnych jest sprawianie żeby rowerzysta był widoczny, natomiast nie oświetlenie drogi. Są to najczęściej małe i niedrogie lampki, które łatwo można zamontować i zdemontować. Jednak nie przesadzajmy z oszczędzaniem na tylnych lampkach, gdyż ruch na drodze jest dwustronny, a mają nam zapewnić bezpieczeństwo z większej odległości, dając kierowcy więcej pola do manewru. Jeżeli chodzi o lampki przednie to ich głównym zadaniem jest oświetlenie drogi rowerzyście, więc ich moc musi być odpowiednio większa. Specjaliści twierdzą, że w przypadku jazdy po mieście, gdzie znajdują się dodatkowe źródła światła takie jak latarnie, wystarczy oświetlenie o mocy 200 lumenów. Sprawdzi się ono również w przypadku przejazdu przez nieoświetlony park. Mocniejsze lampki okażą się przydatne podczas jazdy nieoświetlonymi drogami poza miastem lub w terenie. Wybór jest w tym wypadku bardzo szeroki, a najmocniejsze lampki mają moc nawet ponad 1000 lumenów. Jeżeli wybieramy się w trudny teren (kręte, wąskie ścieżki) warto zaopatrzyć się w dwie lampki, jedną montowaną na kierownicy (szeroki kąt świecenia) i drugą montowaną na kasku, dla lepszego oświetlenia zakrętów. Jeżeli właśnie szukacie dla siebie odpowiednich lampek, to pamiętajcie, że na pewno warto dopłacić trochę za większą moc oraz za możliwość szybkiego montażu bez użycia narzędzi. Jeżeli zastanawiacie się nad zakupem dodatkowych akcesoriów to warto zainwestować w zapasową baterię oraz uchwyt na lampkę np. na kask.

Podsumowanie

Przygotowanie roweru na sezon jest bardzo ważną kwestią, nie dajmy się ponieść emocjom, że w końcu nastąpił koniec zimy. W końcu nie ma nic bardziej frustrującego, niż źle działająca przerzutka, która w październiku jeszcze nie protestowała, lub słabo napompowane opony, które sprawiają, że zimowe oponki na naszym ciele ważą więcej. Do tego zostało nam jeszcze poczekać kilka miesięcy do cudnie długich dni, więc oświetlenie o tej porze roku to podstawa. Wszak sprawny i wyposażony w lampki rower to podstawa naszego bezpieczeństwa!

Baba na rowerze i dadelo.pl