Krem do pupy – droższy, czy lepszy?

538 Przeczytano

Czasami przeglądając sieć w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie „czy droższe znaczy lepsze”, mamy mieszane uczucia, zastanawiając się, czy tester nie chce naciągnąć nas na drogi produkt. Znamy na pewno też takie osoby, które zawsze i wszędzie będą kupowały tanie rzeczy, bo nie zamierza przepłacać za drogie i odwrotnie – znamy też takich, którzy wyznają zasadę „co drogie, to tanie”.
Na tapetę w dzisiejszym tekście i recenzji wjeżdżają dwa kremy przeciw obtarciom, które niejednemu z nas uratowały … dupę : ) 

Przez cały sezon 2018 używałam kremu Butt’r Her, przeznaczony dla kobiet, umieszczone w wygodnej, dużej tubie o pojemności 235 ml. Pod koniec sezonu, gdy zawartość żółto-fioletowej tuby zbliżała się ku końcowi, kupiłam w takiej samej cenie krem Assos, również przeznaczony dla kobiet, umieszczony w pudełku jak krem do twarzy o pojemności 50 ml.

Pierwszą różnicę już widać – obydwa kremy kosztowały 60 zł ale różnica pojemności kremów jest miażdżąca. W tej kategorii wygrywa Butt’r Her.

Pozostałe cechy kremów opiszę osobno, bo w przypadku jednego mam więcej przyjemnych rzeczy do powiedzenia, natomiast drugi krem, chciałam odsprzedać, ale nie znalazła się chętna ; )


Chamois Butt’r Her – 235 ml / ~60 zł na wiggle.co.uk

Kupiłam ten krem, bo zbiera pochlebne opinie na wiggle, no i nie będę ukrywać, że za wyborem tego kosmetyku stała niska cena. Muszę przyznać, że opakowanie ma fajny, krzykliwy kolor, który wyróżnia się spośród nielicznych kosmetyków w mojej łazience. Tuba jest duża i póki jest dużo kremu, wyciska się go dość łatwo. Dość łatwo to chyba też trochę naciągnięcie z mojej strony, ponieważ krem jest gęsty, o delikatnym zapachu, nie zmieniający konsystencji pod wpływem ciepła dłoni. Nie jest tłusty, więc do zmycia go z rąk wystarczy sama woda. Jeśli chodzi o aplikację – ja preferuję nałożenie grubej warstwy ochronnej bezpośrednio na skórę krocza. Moim zdaniem, łatwiej dotrzeć do miejsc bezpośrednio, niż z pampersa, który przecież wszędzie nie dociera. Wsparcie kremu w czasie jazdy jest odczuwalne właściwie cały czas, do momentu powrotu do domu. Nie pozostawia śladów na wkładce, czego nie można powiedzieć o chwalonym przez niektórych „panów z zasadami” Sudocremie. W moim przypadku Butt’r Her zminimalizował obtarcia, które po sesji bikefittingu wciąż się jeszcze pojawiały. Krem sprawdza się też „po” jeździe, aby złagodzić uciśnięte przez długi czas krocze, ale rzadko kiedy musiałam się jeszcze w ten sposób ratować. 


Assos Chamois Creme Woman (Pre ride) – 50 ml / ~60 zł na allegro.pl


Przeżyłam szok, widząc maleńkie opakowanie. Ale myślałam sobie, że krem może jest wydajny. Pierwsze użycie – po nabraniu kremu z opakowania na palce miałam wrażenie, że rozpływa się on pod wpływem temperatury. Kilka razy odrobina kremu nie dojechała drogi od opakowania do skóry i lądowała niczym kanapka na podłodze wzbudzając małą frustrację. Miałam również wrażenie, że przez „roztapianie się” gorzej chroni przed obtarciami. Zapach kremu jest również delikatny, jednak wyczuwalny jest mentol? Kto do cholery daje mentol do kobiecego krocza???? Pewnie jakiś seksista, albo kobieta o niestandardowych upodobaniach masochistycznych. Pierwsze 15 – 30 minut jazdy to nieprzyjemne uczucie szczypania w kroczu i chłodu, którego akurat „tam” wcale nie mam ochoty czuć. Kompletnie nie trafiona kompozycja składników. Co ciekawe, na stronie Butt’r kremy z mentolem określają jako „europejskie”… I tyle by było mojej subiektywnej oceny. Użyłam kremu raptem trzy razy, po czym wystawiłam na sprzedaż (nie sprzedał się). Niby taki dobry, drogi producent odzieży i kremy przeciw obtarciom zbierają również pozytywne opinie, jednak ja przed sezonem zamówię znowu Butt’r.

Podsumowanie

Zanim napiszesz w komentarzu, że Tobie nie trzeba takich kremów, że czas spędzony na siodełku sam pozbawia Cię problemu bolesnych obtarć  – proszę Cię, odejdź i zamilcz.
Zanim napiszesz w komentarzu, że Sudocrem, mączka ziemniaczana czy puder przeciw odparzeniom jest lepszy i tańszy – widocznie nie masz wrażliwej skóry w kroczu i jesteś facetem.

Moja skóra w kroczu jest delikatna. Niestety, maratony MTB jeżdżone na Sudocremie nie wspominam dobrze – nie spełnił on swojej roli, gdyż on lepiej sprawuje się, gdy obtarcie już wystąpiło. Nie dam rady też jeździć bez ochrony skóry kremem i szczerze zazdroszczę Ci, że masz jedną rzecz mniej do zabrania na zawody/wypad rowerowy.

Wcześniej próbowałam innych kremów, które niespecjalnie się sprawdziły, a o tych dwóch kremach postanowiłam napisać artykuł, ponieważ jest to idealny przykład do powiedzenia „czy drogie znaczy lepsze?”. Zarówno pojemność jak i kompozycja zapachowa oraz struktura kremu Butt’r wygrywa praktycznie w miażdżącej przewadze w pojedynku z Assosem. Wiem też, że nie ja jedyna twierdzę, że mentol do kobiecej strefy intymnej nie jest najlepszym pomysłem. Jedyną przewagę, jaką ma szwajcarski producent nad amerykańskim to dostępność na polskim rynku. Assos można kupić w kilku polskich sklepach, w tym allegro, Butt’r natomiast sprzedawany jest głównie w anglojęzycznych sklepach, co dla mnie nie jest przeszkodą, bo nie jest tajemnicą, że wiele kolarskich produktów jest tańszych za granicą, więc można zrobić większe zakupy przy okazji : )


Ocena:

Butt’r 
Cena: 5/5
Działanie: 5/5
Pojemność: 5/5

Assos
Cena: 2/5
Działanie: 1/5
Pojemność: 2/5